
Wydana w Wydawnictwie Videograf II. Katowice (2010).
Przełożyły Barbara Leszczuk. Ewa Skórska.
Pisałam już podczas recenzowania pierwszej części z serii o zabawnej i sympatycznej postaci amatorskiej pani detektyw, Eulampii Romanowej (zwanej przez bliskich Lampką) o tym, że lubię czasem poczytać tak zwane bajki dla dorosłych. O ile romanse mi nie podchodzą, o tyle właśnie, może dla niektórych o dziwo, kryminały z Eulampią takową właśnie bajką mi się zdają. Jak już wspomniałam, przede wszystkim sama autorka lubi swoje własne postaci, tworzy kogoś, o kim pisze z sympatią. I tak, niektóre zbiegi okoliczności ratujące kogoś z naprawdę kiepskiej sytuacji są aż niemożliwe. Sympatia, wzajemne kontakty międzyludzkie zdają się być może nawet niemożliwe, a jednak do mnie to przemawia, ja to lubię. Lubię też Doncową za jej opisy współczesnej Moskwy i życia tak zwanego szarego człowieka. A wątek kryminalny, cóż, czasem może i nieco naciągany, czasem nieco niewiarygodny zdać się może, ale w całości jakoś mi się zgadza. Ja lubię jej książki za sympatyczny i z poczuciem humoru opis postaci i życia codziennego z wątkiem kryminalnym w tle.
Trzecia część serii o Lampce wydaje mi się nawet lepsza, niż poprzednia, jaką czytałam, czyli "Poker z rekinem".
Tym razem akcja zaczyna się od chwili kiedy jedna z mieszkanek domu, w którym od kilku lat mieszka Lampka, łamie nogę. Początkowo Julia trafia do szpitala, gdzie na sali leżą same młode osoby, atmosfera więc bardziej zdaje się być wesoła niż przygnębiająca. Do czasu, kiedy jedna z dziewczyn na sali umiera nagle, druga zostaje przeniesiona i wkrótce też okazuje się, że zmarła w nagły i dość niewytłumaczalny sposób. Spanikowana Julka wraca na własne życzenie do domu, a do rąk Eulampii trafia kluczyk do skrytki bankowej, w której znajduje ona list skierowany do brata drugiej zmarłej kobiety, która to przekazuje mu ogromną sumę pieniędzy. Lampka chce spełnić życzenie dziewczyny. Problemem jest jednak to, że brata trudno jest odnaleźć. A właściwie w pewnej chwili wydaje się to być niemal niemożliwe. Ale w końcu od czego jest dzielna Lampka?
Mnie pasowała, rozerwałam się przy niej, udało mi się nie raz uśmiechnąć, to było to, czego potrzebowałam.
Moja ocena to 5 / 6.
