moja poczta…

…działa jak Wiecie. Jak to usłyszałam ostatnio gdzieś, a bardzo mi się spodobało, złego słowa na nią nie powiem. To już nic po prostu nie powiem.
Po okresie dobra, nie takim znowu długim, znowu nastał czas generalnej stałej, czyli kiepski. Z tym, że tym razem ginęły już przesyłki, które do tej pory docierały, czyli nie dostawałam katalogów Świata Książki, prenumerowanych VOYAGE i National Geographic. Docierały listy (niektóre), kartki, a pewnie nie wiem, co do mnie nie dotarło, jeśli nadawca litościwie mi nie zdradził, że coś tam, co do mnie nie dotarło, w ogóle do mnie wysłał.
Docierały w większości książki. Tym nikt (na szczęście;) nie jest zainteresowany. Prawdę mówią, że ten naród mało czyta.

Tak czy inaczej, wstęp, ale nie Bronisław, prowadzi do tego, że wczoraj udało mi się otrzymać dwa zareklamowane numery VOYAGE, kwit na prawdopodobnie również dwa zaginione numery NG (ale to się okaże na poczcie, chociaż na 99% to to nareszcie!), jak również, co miłe, otrzymałam trzy kartki z bardzo dalekiego kraju, jakim jest Kazachstan. Dla mnie kraj bardzo odległy, bardzo egzotyczny i tak naprawdę kompletnie nieznany. Nieco bardziej znany z bloga nadawczyni owych kartek, który to blog Wam polecam, a oto i on.
Dostałam kartkę ze zdjęciem lodowiska, które to, jak pisze Kazasza, podobno jest najwyżej położonym na świecie i przybywają tam sportowcy z całego świata bić rekordy.
Dostałam też kartkę z widokiem Meczetu Centralnego, który robi wrażenie i piękną panoramą Gór Tienszan i z jak mniemam miejscowym teatrem, z zewnątrz ogromnie "wypasionym":).
Dzięki za kartki i opis tego, co na nich jest, bardzo lubię Wasze osobiste słowa na temat widoków tego co mi wysyłacie na pocztówkach.
Pozdrawiam w nieco egzotycznym więc nastroju…