„Między prawem a sprawiedliwością”. Paweł Pollak.

Wydana w Oficynie Wydawniczej Branta. Bygdoszcz (2010).

Nazwisko autora nie jest mi obce, ale nie jako autora a tłumacza do tej pory, tym chętniej skorzystałam z propozycji samego Pana Pawła Pollaka, abym mogła przeczytać Jego najnowszą książkę. Tym bardziej, że wpasowuje się ona idealnie w moje pytanie, apel, o tu właśnie.
I zbiór czterech opowiadań kryminalnych "Miedzy prawem a sprawiedliwością" faktycznie się w ten apel wpasowała. Akcja opowiadań za każdym razem dzieje się w Nowym Jorku, a łączy je grupa dochodzeniowa i ekipa sądowa, obrońcy i oskarżyciel.

Cztery opowiadania, to nie tylko historie z wątkiem kryminalnym mające w większości oddźwięk w tym, co mogliśmy czytać czy oglądać w mediach, ale przede wszystkim każda historia kończy się sądowym "pojedynkiem", w czasie którego dowiadujemy się, jak bardzo można prawo wykorzystać na korzyść bądź nie oskarżonych. Nie zawsze ci, którzy według naszego europejskiego prawa z pewnością ponieśliby karę tu ukarani zostają, chociaż wina ich zdaje się nie budzić najmniejszych wątpliwości. Potencjalny morderca może zostać wybroniony kiedy ukaże się jego jasne i czyste pobudki jakkolwiek cynicznie zdaje się to brzmieć. Nie zawsze opowiadania więc kończą się optymistycznie, zdarzyć się może, że czując się oszukani, bliscy ofiar zechcą wziąć sprawiedliwość w swoje ręce.

Nie zawsze prawo jest jasne i nie każdy może wyjść z sądu z poczuciem sprawiedliwości. Nie niesie to chyba optymizmu, ale cóż, takie są właśnie amerykańskie realia i o to mi chodziło, kiedy pytałam o tego typu książki właśnie.

Najbardziej ze zbioru podobało mi się opowiadanie "Dawca", najmniej zaś "Złodziej trumien".
Ogólnie zaś tej książce wydaję ocenę 4.5 / 6.