
Wydana w Wydawnictwie W.A.B. Warszawa (2010).
Bardzo udany debiut nowego na naszym rynku autora Wiktora Hagena. Jak ja się cieszę, że nasi polscy autorzy przestali "bać się" kryminałów i zaczęli je pisać i wreszcie rynek powoli się zaczyna nimi zapełniać. Minusem jest niewątpliwie KOSZMARNIE wysoka cena, jaką za książkę zapłacić trzeba. Podejrzewam, że nie poskutkuje to licznym zakupem przez przeciętnego czytelnika, a szkoda, bo w jakiś sposób obawiam się, czy przez to sam debiut nie minie niezauważony. Oby nie, bo według mnie szkoda by było ogromnie.
Nareszcie komisarz policji, który nie pije, nie bije, nie zmaga się z narastającą depresją i nie opuściła go żona. Ba, nawet ma właśnie bardzo udany związek, którego owocem jest dwóch bliźniaków o wdzięcznych imionach Cyryl i Metody.
Komisarz Robert Nemhauser, bo o nim mowa, ma jeszcze jedną pasję oprócz łapania przestępców, a jest nią gotowanie. Które to realizuje dorabiając sobie po godzinach. Jak się pewnie domyśliliście, nie stoi na bramkach dyskotek, a gotuje, tak, gotuje w jednej z knajpek mieszczących się w mocno rozrywkowej części Warszawy.
Poza tym ten absolwent historii jest całkiem sympatycznym człowiekiem i pewnie gawędząc z nim człowiek nie wiedząc, gdzie pracuje, nie domyśliłby się z jakim złem na co dzień ma do czynienia Nemhauser.
Co lubię to to, kiedy miasto, w którym dzieje się akcja książki staje się równorzędnym do głównych bohaterem. Zachwycałam się tym pisząc na temat książki Konatkowskiego "Przystanek śmierć" a teraz zachwycam się tym w tej książce, w której to Warszawa zagrała oprócz komisarza i zbrodniarzy główną rolę.
Wiele, wiele znajomych mi miejsc opisanych, na skutek czego wyobraźnia pracuje na tyle silnie, że zdaje się czasem, że się nie czyta książki a wręcz ogląda film.
Jest też trochę obserwacji współczesnej polityki polskiej. Z wszystkimi jej przywarami i grzechami. Mnie to nie przeszkadza, a nawet dodaje specyficznego smaczku książce.
W "Granatowej krwi" Nemhauserowi przyjdzie rozwiązać zagadkę kilku dziwnych zbrodni, które z czasem zaczną łączyć się w jakąś niezwykłą sieć powiązań.
Mnie książka ta ogromnie się podobała, wciągnęłam się, z przyjemnością czytałam, no i już wiem, że mimo, że jak mniemam cena następnych części zapowiadanego przez wydawnictwo cyklu o komisarzu Nemhauserze będzie równie wysoka, to będę kontynuować czytanie, bo mam kolejnego ulubionego komisarza.
Moja ocena to 5 / 6.
