tylko takie wiadomości!

ja chcę w wiadomościach, nieważne, radiowych, telewizyjnych tylko takie wiadomości. W natłoku informacji, z których wynika, że człowiek głównie już zdziczał i znienormalniał, to, co skończyło się dziś w Chile jest jak ciepły balsam czy krzepiący uścisk od przyjaciela. Wczoraj miałam możliwość śledzenia akcji w telewizji i wykorzystałam to, gapiłam się w ekran na przemian mając na twarzy szeroki uśmiech a wraz z każdym wyjeżdżającym na powierzchnię górnikiem łzy wzruszenia. I miałam w nosie, że ryczę średnio co godzinę. To były takie dobre łzy. Te szczęścia.
Nie potrafię sobie wyobrazić, co czuli górnicy w chwili zasypania i potem przez te naście dni, zanim się z nimi skontaktowano. Nie potrafię wyobrazić sobie, co czuli ich bliscy. Najpierw zapewne rozpacz, a potem kiedy okazało się, że wszyscy górnicy przeżyli pewnie najpierw radość a potem na pewno niepewność czy da się ich uratować. Nie potrafię i chyba nie chcę.
Nie napiszę odkrywczej prawdy stwierdzając, że jestem pod niesamowitym wrażeniem samej akcji ratowniczej na każdym jej etapie? Począwszy od środków, jakie zaangażowano do tej akcji, poprzez ogromną wiedzę specjalistów ze wszystkich praktycznie dziedzin (górnictwo, kapsuła stworzona przez NASA, lekarze, dietetycy, psycholodzy stresu itd). Bohaterem jest dla mnie każdy. I ten sztygar, któremu udało się utrzymać w ryzach trzydziestu trzech chłopów, którzy nagle znaleźli się w tak ekstremalnych warunkach i każdy z górników, który jednak nie oszalał a walczył o przetrwanie, i każdy z tych, którzy wnieśli coś w akcję ratunkową. Jestem pod wrażeniem chwilowej, to pewnie fakt, ale jednak , jedności Chile i Boliwii i ich przedstawicieli politycznych, czego w pewnych polskich kręgach politycznych nie spodziewałabym się na pewno.
Cieszę się z każdym uratowanym górnikiem i jego bliskimi.
Od wczoraj mam na twarzy szeroki uśmiech i staram się gromadzić tę radość, uczucia na dłużej, to dobry zapas, który trzeba w sobie przechować.
To dobry znak, że w naszym zwariowanym świecie humanitaryzm wciąż ma znaczenie. I że człowiek jednak się dla kogoś liczy.

A o samej akcji można poczytać tu.

do śmiechu na czwartek

 otrzymałam netem, to co będę skąpić , podzielę się;)

 

Przychodzi para do knajpki i zostawia płaszcze w szatni.
Szatniarz pyta:
– Na jeden numerek?
– Nie, na kawę – odpowiada facet.


***

Spotykają się koledzy:
– Stasiu, co tam w pracy?
– A nic… W zeszłym tygodniu nasz szef utknął w windzie.
– I co zrobiliście?
– Nic. Ciągle się zastanawiamy.
***

Narkoman trafił do piekła. Otwierają się wrota, a tu całe łany marihuany. Narkoman napalony biegnie i rwie całe naręcza. Nagle słyszy głos diabła:
– No i po co rwiesz, jak tam pełno narwane!
Patrzy, a tu faktycznie pełno świeżego ziela. Biegnie i zaczyna przerzucać, żeby schło. A tu diabeł:
– I po co suszysz, jak już tam ususzone!
I rzeczywiście. Narkoman podbiega i zaczyna skręcać skręty. Skręca, skręca, na co diabeł:
– I czego skręcasz, jak tam tyle naskręcane!
Narkoman patrzy, a tu góry skrętów! Wybiera największego i pyta diabła:
– Masz może ogień?
A diabeł z uśmiechem:
– Byłby ogień, byłby raj!
***