![]()
Wydana w Wydawnictwie Prószyński i S-ka. Warszawa (2010).
Przełożyła Iwona Zimnicka. Tytuł oryginalny Presidentens valg.
Pierwsze to moje spotkanie z tą norweską autorką i raczej ostatnie, niestety. Nie moje to jednak klimaty. Szkoda, bo sięgając po książkę miałam ochotę na niezły kryminał a raczej thriller polityczny? Sensację. Sensację czytam bardzo rzadko i to właściwie jedynie w wydaniu fantastycznego Lee Child’a tym bardziej chciałam zobaczyć coś z kręgu Skandynawów.
W książce "Wybór pani prezydent" odniosłam wrażenie, jakby autorka wrzuciła naraz do jednej książki zbyt wiele rozbitych w czasie i przestrzeni wątków i zbyt wiele postaci. Wskutek czego lektura moja polegała na robieniu notatek, kto jest kim i jak z kim jest połączony. Niestety, mnie to zmęczyło. Być może po prostu autorka nie trafiła do mnie, nie wiem.
Jak wiecie lubię kryminały skandynawskie, bo, co zawsze powtarzam, oprócz fabuły kryminalnej posiadają na ogół fantastyczne spostrzeżenia na temat społeczeństwa, zmian w nim zachodzących, zdarzają się wręcz elementy psychologii. W tej książce tego, niestety, nie znalazłam. Może to taka cecha sensacji? Nie wiem. Przyznaję, że sięgając po książkę myślałam, że ta sensacja skręci w stronę psychologii właśnie, obyczajowości, że to stanie się tym elementem zaskoczenia, którym tak kusiły słowa wyczytane chociażby na okładce książki. Tak się jednak nie stało.
Co jest najgorszym koszmarem dla zajmujących się ochroną najmożniejszego i najważniejszego, nie oszukujmy się, czy nam się to podoba czy nie, przywódcy świata? Jego zaginięcie, porwanie bądź udany zamach. Jedna z tych sytuacji przytrafia się podczas pierwszej po zaprzysiężeniu na prezydenta Stanów Zjednoczonych wizyty państwowej, jaką pani prezydent odbywa w dniu święta narodowego Norwegii.
Pani prezydent przybywa do hotelu, w którym ma spędzić noc a rano okazuje się, że w pokoju jej nie ma. Jak mogło się to stać? To początek koszmaru zarówno dla ochrony ze strony gospodarzy jak i Secret Services, którzy przecież mieli za zadanie sprawdzić zarówno pokój jak i otoczenie hotelu pod kątem bezpieczeństwa.
Jak pisałam, lektura to przeplatające się rozmaite i trochę zbyt zapętlone wątki, prowadzące do rozwiązania zagadki, co tak naprawdę stało się z panią prezydent i na czym polegał jej wybór.
Powiem jednak, że książka nie przemówiła do mnie. Intryga sensacyjna wydała mi się zupełnie niemożliwa a akurat w tego typu rodzaju literatury oczekuję chociażby odrobiny wiarygodności. Spiętrzenie wątków i nieprawdopodobieństw niektórych sytuacji spowodowała, że nie zachwyciła mnie ta książka. Być może jednak miłośnicy sensacji, w dodatku w tak modnym ostatnio klimacie skandynawskim odnajdą w niej coś dla siebie.
Moja ocena książki 3.5 / 6.
