…spytaj przeciętnego młodego człowieka, z czym kojarzy mu się pierwszy września? Myślę, że większość z drżeniem powie o powrocie do szkoły. Chyba niewielkiej liczbie skojarzy się z datą wybuchu najstraszniejszej jak dotąd z wojen. Sama muszę przyznać, że myśląc o pierwszym września coraz częściej myślę raczej o tym, że to zawsze oznaczało koniec wakacji i początek roku szkolnego w nielubianej przeze mnie zawsze instytucji, jaką była szkoła. Może to dobrze, że się ma już głównie takie skojarzenia? Może to znak, że powrót do normalności jest możliwy? Nawet po takiej potworności jaką była tamta wojna?
Wracając do początku roku szkolnego, to szczerze się cieszę, że do szkoły uczęszczać już nie muszę. Obie szkoły, zarówno podstawówkę jak i liceum wspominam co najmniej średnio, żeby nie powiedzieć nieciekawie, o ile jeszcze w podstawówce odnosiłam wrażenie, że komuś tam na nas uczniach zależy, to w liceum już tego nie odczułam. Miałam może jedną nauczycielkę, którą oceniam jako poprawnego pedagoga. Reszta trafiła do szkół i nauki młodzieży chyba na zasadzie kary czy przegranego zakładu. Trafiły się wręcz jednostki, które praktycznie teraz nie mogły by z młodzieżą pracować. Do tego klasy, niezgrane, szczególnie ta licealna, z podchodami, dokuczaniem tym, którzy nie wpisywali się w ogólny trend, byli biedniejsi czy lubili się uczyć a nie wpisywali się w tumiwisizm naukowy. Podobno teraz, zwłaszcza w gimnazjach, jest jeszcze gorzej. Mogę to sobie wyobrazić i współczuję współczesnym nastolatkom.
Dziś w Jedynce Radiowej wreszcie początek mojej obecnie ulubionej audycji, czyli zaczynają się Cztery Pory Roku.
Za oknem jesień totalna, ziąb i deszcz. Wczoraj nawet odpuściłam z powodu ulewy wieczorny spacer. Podobno weekend ma być z lepszą pogodą, oby. Słońca mi trzeba a tego za oknem zdecydowany deficyt.
