Wydawnictwo BAUER. Specjalna edycja dla miesięcznika PANI. (2009).
Copyright by Wydawnictwo W.A.B., 2000.
Moja droga K.,
muszę Ci to napisać, muszę, bo, nie nie uduszę się, ale chcę, żebyś wiedziała. Że jestem po lekturze Twojej książki, która jest zbiorem felietonów ale właściwie to przecież forma listów do nieznanej mi jakiejś właściwie anonimowej B., która pewnie gdzieś tam istnieje. A mimo to ja czułam się jakbyś pisała to właśnie do mnie. Tylko do mnie.
Wciąż mam przed oczami Twoją fantastyczną rolę w Shirley Valentine w (jeszcze tam grałaś) Teatrze Powszechnym. Od tej książki czuję, że powinnam powrócić do Twojego nowego teatru i przypomnieć sobie tamte odczucia, wrażenia. Chyba płakałam wtedy, wiesz? Jak się ma piętnaście lat świat jest taki konkretny, taki jasny, taki okropnie czarno biały. Aż boli. Odcienie bieli i szarości zauważa się wraz z wiekiem, tak myślę. Świat wtedy wzrusza i jeszcze nie jest się aż tak otępiałym na pewne sprawy, jak dwadzieścia prawie lat potem…
Ale to taka dygresja. Nie mówię, że nie lubię Twoich ról, ostatnio podobała mi się Twoja rola w "Rewersie". Ale do tej pory nie miałam okazji poczytać ani usłyszeć żadnych Twoich felietonów. I nagle niesamowite, przyjemne zaskoczenie. Odczułam dokładnie to samo, co Ty Opisywałaś swojej B. w przypadku książki Ireny Jurgielewiczowej. Zacytuję Cię "Prostota sformułowań, ilość myśli, które sama chciałabym wyrazić, zdań, które mogłabym zapisać jako własne, uderzyła mnie. Harmonia, logika i porządek. Skromność, prostota, mądrość. Naturalna szczerość i brak przesady. Zapomniałam o świecie, a raczej godziłam się z nim na powrót, uspokajałam, układałam mój świat na nowo. Dzięki tej książce przypomniałam sobie, jak chciałabym, żeby było." Niesamowite, że udało Ci się oddać dokładnie to, co czułam czytając Twoje słowa, obserwacje świata, refleksje nad sprawami nie tylko tymi wielkimi, jak rodzina, praca, kariera, ale i tymi codziennymi, niby to zwykłymi. Twoja zdolność obserwacji (pani z Wrocławia bodajże żyjąca rytmem okno-kuchnia i włoska familia, w której pan domu najpierw wściekł się na żonę, że ta pali a potem zaczął sprzątać) rozczuliła mnie ogromnie. Nie wiedziałam, że nie tylko ja lubię patrzeć przejeżdżając autem obok oświetlonych okien i wyobrażać sobie kim są ludzie mieszkający w domach mijanych i jaki jest ich los! I widzę, że też uwielbiasz literaturę. I jesteś podobnym chyba do mnie wrażliwcem, który nie umie zgodzić się na wszystko i każdą postawę. Czasem miałam wrażenie, że piszesz moje własne myśli, które wyjęłaś po prostu jakimś niezwykłym zbiegiem okoliczności z mojej głowy. Czy to się nie nazywa plagiat?:) Plagiat myśli i odczuć, sama pomyśl, jak to brzmi!
Oprócz refleksji i wrażliwości zachwyciłaś mnie swoim poczuciem humoru. Opis wizyty u małomiasteczkowej pani fryzjerki przeczytałam na głos mojemu P. i śmiał się wraz ze mną. Wczoraj w tv leciała reklama z fryzjerką w tle, pani pasowała do tych słów, a P. odezwał się, że to wypisz wymaluj pani z Twojego opisu.
Dziękuję Ci moja droga K. za to, że poczułam jakąś niezwykłą więź, że przypomniałaś mi, że kobiety powinny ze sobą się trzymać, nie stanowić dla siebie wzajemnie rywalek. Rywalizacji, złośliwości mamy dość na co dzień wokół.
Moja droga K. dzięki za to, jak Patrzysz na świat.
Pozdrawiam Cię serdecznie i kto wie, może kiedyś przeczytasz ten list?
Pełna refleksji i zadumy po przeczytaniu Twoich słów,
Twoja M.
5.5 / 6.
