…wszystko to na niedawno otrzymanych kartkach. Najpierw doszły dwie pocztówki od przyjaciółki, która tym razem spędzała czas w Rowach. Mówię tym razem, bo poprzednio pojechała przed sezonem z córą i wtedy miały super pogodę. Tym razem jechała z mężem i córką i trafili akurat na przerwę w tej super pogodzie, która cieszyła plażowiczów. Głównie padał deszcz, z tego, co się orientuję. wynajęty domek okazał się zimny a wiatr w nim hulał na całego, dobrze, że chorzy nie wrócili. Dostałam dwie kartki, jedną ogólną z mewą na pierwszym planie, a drugą bardzo ciekawą, ze Słowińskiego Parku Narodowego, na której to kartce można podziwiać najwyraźniej występujące tam ptaki, takie, jak sójka, zimorodek, dudek i szczygieł. Bardzo ładna.
Chihiro przysłała mi kartkę z sześcioma szalenie malowniczymi obrazkami z okolic Devon. Widać na nich zarówno port z kołyszącymi się na falach łódkami, jak i piękne wybrzeże jak i zabawne, kryte strzechą chatynki, które przycupnęły tuż nad brzegiem wody.
Doszła też najprawdopodobniej jedyna w mojej kolekcji pocztówka z bardzo jak dla mnie egzotycznego kraju, jakim jest…Nikaragua. Monoli bawiła tam dość dawno temu, a kartka zachowała się iście latynosko, spokojnie, nie spiesząc się, za to zapewne mając rozliczne wspaniałe przygody przyturlała się wreszcie do mnie. Kartka jest z miasta Granada (przyznaję się, że do tej pory byłam przekonana, że takie miasto jest tylko w Hiszpanii, ha), czarno biała, zgodnie z trendami kartkowymi by Monoli;) i przedstawia człowieka, który zaraz zabierze się do pracy a na razie z kimś sobie gawędzi. Chyba jest to czyściciel butów, sądząc po stołku przed nim, na którym opiera się pogrążony w pogawędce z kimś po jego prawej stronie w kierunku kogo jest zwrócony fotografowany.
Dziękuję za pamięć i cieszę się, że macie takie miłe wakacje.
