„Co wiesz o Elly?”. Reż. Asghar Farhadi.

Kino irańskie to z pewnością nie jest takim, które oglądam co dzień, tym bardziej, o czym już kiedyś pisałam, interesuje mnie i intryguje. Tym bardziej, że ten film opowiada o współczesnych młodych ludziach, mieszkańcach Teheranu.

Trzy małżeńskie pary wybierają się na kilkudniowy wypad nad morze. Zabierają ze sobą jeszcze dwie osoby. Rozwiedzionego przyjaciela, który na stałe mieszka w Niemczech i nauczycielkę jednego z dzieci, tytułową Elly. Ma być miło, fajnie i przyjemnie, mimo, że na samym początku podróży pojawia się problem logistyczny, który szybko jednak daje się rozwiązać przy pomocy pewnego niewinnego zdawałoby się żarciku, który jednak potem będzie mieć dalsze konsekwencje.
No i na początku faktycznie jest przyjemnie. Towarzystwo bawi się, śpiewa, tańczy, gra w kalambury,w piłkę, korzysta z uroków plaży. Jest miło i beztrosko, chociaż nie dla wszystkich. Znajomy z Niemiec i Elly są ze sobą swatani przez jedną z kobiet, której wydaje się, że zawód swatki to jest to, w czym sprawdza się najbardziej. Nie do końca jesteśmy przekonani, że obie swatane strony są w tym samym stopniu zainteresowane swatami.

Zaczyna się więc miło i beztrosko, szybko jednak dochodzi do wypadku, który raz na zawsze zmieni nastrój miłej zabawy w nastrój przerażenia, niepokoju, wywoła obawy, strach i poważnie popsuje atmosferę między uczestnikami wyprawy.
Elly znika bez śladu a wycieczkowicze pozostają w nastroju niepewności, lęku i wśród narastających wobec siebie wzajemnych oskarżeń i braku wzajemnego zaufania wśród przecież jeszcze do niedawna tak zgranych przyjaciół i nawet wśród małżeństw.

Film nie jest według mnie jakimś niezwykłym arcydziełem, ale podobał mi się ze względu na swoją uniwersalność i dobrą grę aktorską. Owszem, aby go lepiej zrozumieć dobrze jest znać chociażby podstawy tamtejszej kultury, jednak tak naprawdę film ten opowiada o ludziach, o ich relacjach. O tym, że czasem w wydawałoby się zgranym towarzystwie pojawić się mogą bardzo poważne zgrzyty, rysy na niby to gładkiej dotąd tafli szkła. Miła wyprawa zmienia się w horror.

Film zadaje nam pytania Co tak naprawdę wiemy o innych?, Co determinuje nasze własne poczucie, przekonanie, że kogoś znamy?, Czy w ogóle udaje nam się zyskać poczucie, że tak naprawdę kogoś znamy? Czy znamy ludzi, którzy zostają na większość dnia z naszymi dziećmi? Wychowują je? Czy wiemy, kto tak naprawdę u nas bywa?

Wychodzi na jaw, że tak naprawdę ta cicha, spokojna dziewczyna nie dała poznać się nikomu, nie tylko ludźmi, z którymi wybrała się na wycieczkę, ale również nie jest znana przez własną rodzinę i bliskich.


Moja ocena filmu to 4.5 / 6.