
Wydana w Wydawnictwie MUZA. Warszawa (2010).
Przełożyła Monika Wyrwas-Wiśniewska.
Tytuł oryginału The Seamstress.
Po paru książkowych nieudanych zbytnio lekturach bądź takich, których już nie będę próbowała (usiłowałam powrócić do "Hakawati" i poddaję się, nie dam rady, nie pojmuję zachwytu nad tą książką, dobrnęłam do połowy, zarzuciłam, próbowałam podjąć lekturę i nic , a szkoda mi czasu na coś, co zdecydowanie nie idzie) udało mi się wreszcie dobrać wspaniałą lekturę. Taką, która wciągnęła mnie zupełnie i która na chwilę pozwalała oderwać się od rzeczywistości.
O dziwo, nawet jej objętość mnie nie zniechęciła. A jak chyba już pisałam od pewnego czasu mam jakąś niechęć do dłuższych tekstów. Nie jestem w stanie skupić się na książce objętościowo ceglanej. "Szwaczka" ma ponad 600 stron, ale , co już podkreśliłam, o dziwo, nie stanowiło to dla mnie problemu. Tak mnie wciągnęła treść, że ani się obejrzałam a już ją kończyłam.
Akcja książki, co było dla mnie dodatkową zaletą, dzieje się w Brazylii. Co prawda nie tej najbardziej współczesnej a przełomu lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku, ale zawsze to interesująca mnie Brazylia.
To opowieść z cyklu, które lubię, czyli opowieść o dwóch siostrach.
Co typowe dla tego typu opowieści, mających zupełnie różne charaktery i podejście do życia, ale połączonych silnym uczuciem i więzią, której nie potrafi zniszczyć ani inny człowiek ani
zły los.
Owe dwie siostry mieszkają w brazylijskim interiorze, który staje się tłem dla początku historii, w której poznajemy je, wychowywane przez ciotkę, szwaczkę, która obie bratanice uczy właśnie tego fachu. Jedna z sióstr, Luzia, ma zniekształconą rękę po upadku w dzieciństwie. Jest tą "dziką", która robi to co chce i mówi to co myśli. Emilia jest nie tyle łagodniejsza, co raczej łatwiej przystosowuje się do rozmaitych sytuacji. Ma też jasny plan, chce wyrwać się z interioru i trafić kiedyś do miasta, w którym, jak wydaje jej się po lekturze kolorowych pism dla pań, wiedzie się zupełnie inne, lepsze życie. O tym, jak bardzo się myli, przekona się kiedy do owego miasta trafi za mężem z tak zwanego dobrego domu, który przywiezie ją do swego rodzinnego domu po zaginięciu jej siostry.
Luzia bowiem zostaje porwana przez przywódcę nie trzymających się prawa cangaceiros. Jastrząb uprowadza ją z rodzinnego domu, czym na zawsze zmienia jej życie i w jakiś sposób uświadamia jej to, co siedzi w mrokach duszy i głębi Luzii.
Życie żadnej z sióstr nie będzie lekkie. Los rozdzieli je i sprawi, że w pewnej chwili staną nawet w pewien sposób naprzeciw siebie. Niemniej jednak każda z nich instynktownie i przez wiele lat prowadzić będzie poszukiwania słabych nawet śladów informacji na temat "tej drugiej" i darzyć się będą wzajemnie uczuciem mimo ironii losu, który ironicznie je potraktował rozdzielając je.
To opowieść po części rodzinna, przygodowa, bowiem życie sióstr nie będzie nudne, ale też opowieść o skrywanych tajemnicach i błędach. Jak również o tym, że musimy brać na siebie konsekwencje własnych decyzji, czy nam się to podoba czy nie.
Muszę powiedzieć, że ogromnie podoba mi się okładka książki i pomysł "wyszycia" tytułu nicią (oczywiście graficzną, ale bardzo realistycznie wyglądającą) , co nawiązuje w sposób oczywisty do tytułu i tematyki książki.
Moja ocena to 5.5 / 6.
