„Kamieniarz”. Camilla Lackberg.

Wydana w Wydawnictwie Czarna Owca. Warszawa (2010).
Przełożyła Inga Sawicka.
Tytuł oryginału Stenhuggaren.

Kolejna po "Księżniczce z lodu" i "Kaznodziei" książka z cyklu opowieści o życiu młodego policjanta Patrika i Eriki , jego partnerki na prowincji Szwecji we Fjallbace.

Mimo słów krytyki, jakiej nie szczędzą tej autorce "znajomi" forumowicze z forum o kryminałach, ja wciąż się cieszę, że się z jej książkami zapoznałam. Mnie one pasują, podobają mi się te kryminały, nie tylko będące kryminałami, ale również po prostu powieściami z rysem obyczajowo społecznym.
Mamy więc motyw kryminalny, co oczywiście nie dziwi, ale również garstkę obserwacji na temat współczesnej Szwecji i poruszenie tematów aktualnych w dzisiejszych czasach, takich , jak pedofilia czy przemoc w rodzinie, który to wątek zresztą prowadzony jest przez autorkę od pierwszej jej książki, w której to siostra Eriki okazuje się być ofiarą przemocy domowej ze strony męża.

Książka opowiada o dwóch czasach, jedne to te współczesne, w których Erika i Patrik są rodzicami małej Mai i przyjdzie im się zetknąć ze zbrodnią u sąsiadów. Druga opowieść cofa się w czasie do lat dwudziestych, kiedy poznajemy wydarzenia mające swój straszny finał w czasach współczesnych.

Co mi się podobało nie z kryminalnego wątku, to opis zmagań młodych rodziców z nową rolą, w jakiej się znaleźli. Autorka na szczęście nie zaserwowała nam przesłodzonych widoczków macierzyństwa, które zdaje się być stąpaniem po płatkach róż, o nie. Erika zmaga się z poważnym pogorszeniem nastroju po urodzeniu się córeczki, bywają chwile, kiedy czuje się wręcz bezradna, a nielubiana i wiedząca oczywiście wszystko lepiej teściowa nie pomaga jej w nastroju.

Akcja zaczyna się w chwili, kiedy łowiący homary rybak wyławia z wody ciało dziewczynki. Okazuje się nią być Sara, córka sąsiadki i przyjaciółki Eriki. Szybko wychodzi na jaw, że dziecko nie utopiło się samo, ktoś zamordował dziewczynkę.
Z biegiem czasu okazuje się, że zagmatwana sytuacja wskazuje na to, że wiele osób mogło mieć jakiś motyw zbrodni i nie jest łatwo wytypować jedną konkretną osobę. Z drugiej strony aż trudno uwierzyć w to, że ktoś, kto popełnił tak straszną zbrodnię może żyć gdzieś blisko, nawet być może w naszym sąsiedztwie.

W zacisznych domkach, mieszkankach żyją sobie niby to zwykli ludzie, o których nie da się powiedzieć nic złego, są przecież uczciwi i przyzwoici. Za ciężkimi storami mającymi nadać wygląd przytulności dzieją się jednak ludzkie dramaty, które jak to zwykle bywa, nic odkrywczego nie napiszę, najbardziej zwykle uderzają w najsłabsze ogniwo rodziny.

Mnie się ta książka podobała i z niecierpliwością czekam na zapowiedzianą przez wydawnictwo kolejną, pod tytułem "Ofiara losu", która ma się ukazać we wrześniu tego roku.

Moja ocena 5 / 6.