„Kwiat cieplarniany i 9 roślin wzbudzających pożądanie”. Margot Berwin.

Wydana w Wydawnictwie MUZA. Warszawa (2010). Przełożyła Katarzyna Bieńkowska.
Tytuł oryginalny Hothouse Flower and the Nine Plants of Desire.

Tytuł tej książki dosłownie mnie zauroczył. Rośliny w tle ale i sama jego budowa, hmmm, od razu miałam chęć czytać.
Może to dlatego, że sama tak lubię rośliny i wierzę, że i one mają swoje charaktery, przyzwyczajenia. Są takie, które odwdzięczają się człowiekowi za każdą rzecz, jaką przy nich zrobimy, ale są i kapryśne, wiecznie obrażone, które łaskawie raz na jakiś czas wydzielają opiekunowi (nie szafowałabym określeniem "właściciel", to jak z kotami, one rządzą człowiekiem nie człowiek nimi;) jakiś prezent a to w postaci podrośnięcia, które cieszy a to w postaci wypuszczenia nowego liścia a to nawet co się często dokumentuje w postaci zdjęć zakwitnięciem!

Książka opowiada o młodej pracującej w branży reklamowej kobiecie, która nazywa się sama nieco jak kwiat, Lila Nova i właśnie jest po rozwodzie. Zaczyna nowe życie w małym mieszkanku, które zdaje się jej na tyle nieprzytulne, że chce ożywić je w pewien sposób nabywając roślinę, która doda życia mieszkanku.
W krótkim czasie poznaje dwóch intrygujących ją mężczyzn. Jeden skradnie jej chwilowo serce i co najgorsze, rozum, drugi poprowadzi ją nową drogą, jakiej Lila do tej pory nie wypróbowała w swoim życiu. Drogą realizacji tego, o czym często tylko się mówi "co by się chciało" ale nie realizuje się tego, gdyż człowieka paraliżuje jakiś nieznany strach przed spełnieniem pragnień z głębi serca.
Ów dwóch mężczyzn łączy z Lilą jedno, rośliny. Ten, który skradł jej serce, to sprzedawca roślin, który sprzedał jej pierwszy okaz, David Exley.  Ten zaś, który pozwoli jej spojrzeć na jej życie w nowy sposób, który ukazał Lili jej własne przywary, błędy, jakie popełniała i który umożliwił jej niezwykłą podróż w głąb meksykańskich lasów deszczowych to właściciel niezwykłej pralni samoobsługowej, Armand, który to również opowiada jej o dziewięciu niezwykłych roślinach, wzbudzających pożądanie, których posiadanie sprawi, że ich właściciel zdobyć może również majątek, władzę, magię, wiedzę, przygodę, wolność, nieśmiertelność, seks i miłość, czyli podobno to, czego ludzie pragną najbardziej (kompletnie się nie zgadzam z tą listą, zabrakło mi chociażby zdrowia czy przyjaźni na niej).
Lila w pewnej chwili robi błąd, który kosztuje wysoką cenę jej nowego przyjaciela, Armanda, który to jako zadośćuczynienie prosi ją o pomoc w odzyskaniu roślin, które zostały mu skradzione. Lila zostawia swoje dotychczasowe życie i rusza do Meksyku, aby tam znaleźć dziewięć niezwykłych roślin. A także zdobyć nowe doświadczenia i doświadczyć niezwykłych przygód, za którymi kiedyś tak tęskniła.

Mnie najbardziej podobała się nie sama fabuła może, a stworzenie niezwykłego świata, a z roślin równorzędnych ludziom partnerów, o których trzeba się troszczyć, zabiegać o ich względy, które również czymś nam obdarowują. I mimo, że autorka opisywała rośliny mające niezwykłe właściwości i dające niezwykłe często wrażenia (ale wciąż do dostania u nas, jak chociażby konwalie) to wszyscy właściciele kwiatów i roślin na pewno wiedzą, co mam na myśli. Rośliny mają z nami niezwykłą więź, potrafią stworzyć klimat naszego domu, potrafią kochać i nie lubić, za miłość, jaką im dajemy, odwdzięczają się często po stokroć.

Moja ocena tej oryginalnej książki to 4 / 6.