
Wydana w Wydawnictwie Replika. Zakrzewo (2010).
Każda książka ma swój czas. Niekiedy lektura jest w jakiś wręcz metafizyczny sposób wręcz niezwykle trafiona , niekiedy zaś zupełnie nie. Ja zaczęłam "Paryżankę" chwilę przed wydarzeniami, które jakoś mnie w środku wyciszyły. Musiałam ją wręcz przerwać. Totalnie babskie czytadło, owszem, zabawne, owszem, takie, w czasie którego wiele razy śmiałam się naprawdę zdrowo (mimo, że zdecydowanie nie podzielam opinii autorki na parę spraw co czyni, że jestem przekonana, że zapewne nigdy nie trafi ona na mój blog) nie wydawało się mi po prostu jako czytelnikowi w danej chwili właściwe? nie wiem jak to zwerbalizować. Odłożyłam książkę aby powrócić do niej w chwili, kiedy już bardziej mogłam skupić się na wesołości, poczuciu humoru cechującemu tę książkę.
Nie ukrywam, że nie sięgnęłabym po nią ,gdyby nie kuszenie Paryżem w tytule. No, nic na to nie poradzę, ale to co paryskie wciąż mnie nęci, mimo, że po pobycie tamże w roku 2008 wiem, że mój młodzieńczy zachwyt tym miastem minął (bezpowrotnie? nie wiem). W rezultacie okazało się, że tak naprawdę akcja książki równie dobrze mogłaby rozgrywać się w Warszawie, Dublinie, czy Nowym Jorku, jak i Monachium, czy Atenach. Wszędzie są młode kobiety, które w danej chwili pragną "wycisnąć" z życia wszystko, co możliwe. Równocześnie jednak pozostając sobą.
Tak naprawdę to książka jak dla mnie składała się z kawałków luźnych i (nie ma co ukrywać) niezbyt skłaniających do refleksji z takimi, które z uwagą czytałam. Chociażby samo patrzenie autorki na Paryż, na zwiedzanie, smakowanie Paryża (ale w domyśle, chyba każdego miasta? miejsca? w którym przyjdzie się nam znaleźć). Nie jestem przekonana, czy osobiście nie wolałabym tej książki poznawać raczej w formie bloga niż książki, ale jest to oczywiście, jak zwykle, moje osobiste zdanie.
Jak mówię, być może sam moment lektury nie sprzyjał abym się w niej rozlubowała do cna. W każdym razie na pewno czyta się (mając świadomość babskiego czytadła) dobrze, szybko, i nie ukrywajmy , śmieje się często.
Myślę, że wbrew temu, że ja nie podzielam niektórych poglądów autorki , plusem jest, że nie obawia się ona swoich poglądów prezentować.
Tym, którzy są przekonani, że Paryża w książce będzie dużo, od razu również uprzedzam, że nie, że nie jest to książka o mieście, a zgodnie z tytułem, o kobiecie mieszkającej w Paryżu.
Moja ocena książka 4 / 6.
