Dzięki Obiezy_swiatce przypomniałam sobie za co lubię Wielkich Fotografików. A wielbię ich za to, że umieją w jakiś niewytłumaczalny sposób w swoich fotografiach codzienności, niby to zwykłych wydarzeń, historii, obrazów z ulicy stworzyć coś niezwykłego. Sztukę po prostu.
Obiezy_swiatka przysłała mi pocztówkę autorstwa niedoścignionego Roberta Doisneau.
Doisneau skupił swoją uwagę na Paryżu. I jego mieszkańcach. Kafejkach, w których się bywa (ja otrzymałam pocztówkę z Cafe de Commerce). Pocałunkach i zabawie. Śmiechu i refleksji. Życiu. Jego Paryż jest taki, jakim lubię oglądać miasto, to miasto jest dla mnie niezwykłe. Niby to pełne zwykłych a niezwykłych ludzi. Z których każdy ma swoją indywidualną historię, ważną dla tej osoby. A jednocześnie poczucie humoru cechujące autora zdjęć zdaje się nam przypominać- "Uśmiechnij się. To w końcu tylko (aż?:) fotografia!".
Miłego oglądania.
Dziękuję za przypomnienie postaci. I jego zdjęć.
A propos fotografików (to pod wpływem komentarza Czary) to przypominam, że Małym Paryżaninem Willy Ronisa zachwycałam się w tym wpisie;)
