Srebro dla Justyny:)

Odnotowuję srebrny medal na Olimpiadzie dla Justyny Kowalczyk w sprincie. Brawo Justyno!! Cieszę się, bo widać, że to nagroda za ciężką pracę. Fajnie;)

A wczoraj saneczkarka Ewelina Staszulonek zajęła ósme miejsce. Też odnotowuję, żeby nie wyszło, że jestem łasa jedynie na medale. A nie. Cieszę się z takich również sukcesów, tym bardziej, że dziewczyna waleczna, miała poważny wypadek na torze , nie poddała się i jak widać, jest ósma w świecie;)

A tu wywiad z Justyną.

Polska, Japonia, Chicago…

Ostatnio poczta obrodziła. Otrzymałam list i pocztówki od Lilithin. Lilithin przysłała mi pocztówki z miasta, w którym obecnie zażywa studenckiego życia, a mianowicie z Wrocławia. Otrzymałam więc kartkę z widokami z Ostrowa Tumskiego i z parkami miejskimi, w tym widokiem z Ogrodu Japońskiego, który mnie kusi niezwykle i wiem, że gdybym odwiedziła wreszcie Wrocław, było by to miejsce, które na pewno bym odwiedziła. Polecam Wam kliknięcie na zalinkowaną przeze mnie stronę Ogrodu Japońskiego, bowiem można odbyć po nim wirtualną podróż.

Jedna z czytelniczek rozpieściła mnie zakładkami, ale muszę powiedzieć, że największą radość sprawiła mi zakładka ze zdjęciem Haliny Poświatowskiej i pocztówka z Muzeum, a raczej Izby Pamięci poetki, które mieści się w jednej ze szkół w Częstochowie (konkretnie Szkole nr 8). Wiedzieliście o tym? Ja nie, dowiedziałam się dopiero od owej czytelniczki bloga. Poezja Poświatowskiej zawsze budzi we mnie niepokój. To na pewno dlatego, że jako czytelnik mam świadomość tego, jak wyglądało jej życie naznaczone oddechem śmierci skradającej się za nią wciąż, jak wierny pies. Mimo, że pisze pięknie, nie umiem jej zbyt często czytać, nie jestem w stanie właśnie z powodu tego "oddechu"…
Ale naprawdę dziękuję za pocztówkę ze zdjęciami osobistych przedmiotów Haliny, jak również tę zakładkę z jej zdjęciem. Nie wiedziałam, że w Częstochowie macie nawet pomnik- ławeczkę z figurą poetki na owej ławeczce siedzącej!

Mój przyjaciel , który przeniósł się w zeszłym roku z Japonii do wietrznego miasta, Chicago, uraczył mnie niespodzianką w postaci pocztówek z Chicago, kalendarza z widokami miast, ale również, co było dla mnie największą niespodzianką, paroma kartkami z…Japonii jeszcze. Co było największą niespodzianką.

No i zapomniałam o jeszcze jednej pocztówce, a mianowicie pocztówce z reprodukcją zdjęcia autorstwa Jerry N. Uelsmann’a. Tym samym, które na grafikę blogu wybrała Chihiro😉 To pocztówka od Obiezy_swiatki i baaardzo za nią dziękuję. Mnie się ów dom na zdjęciu podoba, mimo, że okna już wytłuczone, że nikt tam już nie mieszka, korzenie domu wskazują na jego historię, dawne dzieje…Dla mnie to zdjęcie nie ma w sobie pesymizmu, a wręcz odwrotnie, myśl o życiu, wszystko się kończy, ale najważniejsze, aby miało ciekawą przeszłość, która to coś tworzy…

Dziękuję Wam za pamięć i te dowody pamięci. Naprawdę z każdego ogromnie się cieszę;))