…w Vancouver. Znowu wróciła myśl o tym, aby kiedyś koniecznie tam, do Kanady, pojechać. Niesamowitość, ogrom przyrody mnie fascynuje……i kusi naprawdę.
Szkoda, że igrzyska rozpoczęły się takim smutnym akcentem. Od razu pojawia się pytanie o problem, o którym kilkakrotnie pisałam u siebie, a mianowicie o ważkości odpowiedzialności za innych. Osoby biorące udział w Igrzyskach ostatnią kwestią, o jaką się powinny martwić , jest to, czy są bezpieczne. Powinny móc skupić się na rywalizacji , na własnych możliwościach a nie na tym, czy są wypuszczane w bezpieczne miejsce…Daje do myślenia. W radio słyszałam , że podobno rekordowo dużo wykrywa się środków antydopingowych u sportowców z Rosji. Kolejna więc kwestia, która się przy tej okazji ciśnie na myśl, to gdzie w tym wszystkim jest sport? Nie mówię tu o akurat sportowcach z Rosji bo naiwnością byłoby sądzenie, że tylko tam sportowcy biorą doping. Raczej smutne jest to, że świat tak nastawia się na kolejne łamanie ludzkich możliwości, że wiadomo jest, że zwykłymi siłami się nie da tego osiągnąć i tyle i właśnie pewnie to stało się przyczynkiem do rozwoju i produkcji coraz bardziej wspierających siły człowieka środków. Gdzie w tym wszystkim miejsce na prawdziwy sport? Pewnie już dawno się zagubił, szkoda, chociaż chyba wciąż są sporty, w których (mam nadzieję) owych środków dopingujących jest jednak mniej. Takim sportem wydają mi się skoki narciarskie.
Jutro zaczyna się Nowy Rok Chiński, Tygrysa. Po raz pierwszy od dawna jestem zadowolona, bo nie dość, że podobno sam znak jest uważany za dobry i sprzyjający, to moje horoskopy na ten Nowy Chiński Rok są sprzyjające.
Mam nadzieję, że w pewnych kwestiach będzie dokładnie tak, jak w kilku miejscach mi napisano, a mianowicie, że po wytyczeniu sobie celu, mozolną pracą ale dojdę do sukcesu. No, to mam taką nadzieję.
