![]()
Wydana w Wydawnictwie Noir sur Blanc. (2009). Tłumaczyła Dorota Walasek-Elbanowska.
Kryminał retro, retro kryminał…jakoś tak sobie podśpiewywać chce mi pod nosem po lekturze tej książki.
Odnoszę wrażenie, że na kryminały retro przyszła obecnie pewna moda. My sami mamy ich trochę, żeby wspomnieć chociażby książki Konrada T. Lewandowskiego, Marka Krajewskiego. Wiem, że jest jeszcze przynajmniej jedno nazwisko autora polskiego, ale nie mogę sobie teraz przypomnieć.
Myślę, że po trochu wynika to z samych zainteresowań danych autorów historią swoich miast czy państw i chęcią "przywrócenia" ich , w jakiś sposób wskrzeszenia ich historii w opowieści. Do tego wątek kryminalny, który również od pewnego czasu wreszcie został doceniony przez krytykę literacką i można stworzyć coś interesującego.
"Tajemnicą domu Arandów" zainteresowała mnie jedna z osób z Forum Kryminały i Sensacje. Sięgnęłam po kryminał również dlatego, że jest autorstwa Hiszpana, a jestem łasa na literaturę z tamtego kraju, szczególnie zaś na kryminały właśnie.
Ten rozpoczyna cykl opowieści o podinspektorze Victorze Rosie, który o mały włos a mógłby sam stać się przestępcą i trafić za kratki, miał jednak to szczęście, że poznał mentora, który pomógł mu i wyprowadził na ludzi, jak to się potocznie mawia.
Podinspektor rozpoczyna pracę w Madrycie roku 1877. Tak się składa, że ma na głowie dwa śledztwa, jedno zaczyna bardziej prywatnie, dotyczy ono morderstw prostytutek, dopiero kiedy ginie osoba można, policja interesować się sprawą zaczyna.
Jednocześnie zaś prowadzi on śledztwo w pewnym domu arystokracji. Okazuje się, że pewna posiadłość nabyta jako prezent ślubny jest nawiedzona. Jednak sprawa nie ogranicza się do widywania zjaw i lekkiego strachu. Duchy chcą poważnie zaszkodzić młodym małżonkom podobnie, jak zniszczyły życie dwóch rodzin poprzednio zamieszkujących posiadłość. Victor Ros w duchy nie wierzy, intryguje go jednak, kto i po co usiłuje stworzyć pozory nawiedzonego domu. Tym bardziej, że sam podinspektor zaangażuje się w tę sprawę w sposób nie tylko zawodowy ale zdecydowanie bardziej prywatny.
Czyta się go nieźle, mimo, że lekturze nie towarzyszy jakiś szczególny zachwyt. Jednak z chęcią sięgnę po dalsze losy i śledztwa Victora Rosa, co mam nadzieję, że wydawnictwo mi umożliwi wydając dalsze części cyklu.
Moja ocena 4/6.
