…czytać cudze wspomnienia, opisy z życia gdzieś tam. Pewnie dlatego mniej interesują mnie intelektualne rozważania na tematy danego miejsca, chociaż, nie przeczę, kultura danego kraju, miejsca również mnie ciekawi, a bardziej opisy codzienności gdzieś tam, ale naznaczonej osobistym wpływem, odczuwaniem, oczekiwaniem wobec kraju bądź miejsca.
I tak wreszcie nadgoniłam lekturę miesięcznika "Podróże" i w styczniowym numerze przeczytałam świetną relację jak najbardziej nacechowaną osobowością autorów i subiektywizmem. Ufff…obiektywizm zostawmy stricte przewodnikom;) a jakiegoż to miasta dotyczył ów artykuł? Ano Wiednia (ale niespodzianka, co?:).
Artykuł zatytułowany "Kawa i papierosy" autorstwa Silvii Sencekovej i Bartka Pogody nastroił mnie totalnie "wiedeńsko". Hura!…jak dobrze wiedzieć, że ktoś tam postrzega Wiedeń dokładnie tak, jak ja;) Bo już się bałam, że ja jedna widzę jego inne strony, niż tylko szalenie eleganckie budowle czy zabytki (Wiedeń, to jedyne miasto, w którym znoszę i toleruję tak przeze mnie nielubiany barok;).
Ten artykuł jak dla mnie właśnie był zbyt krótki. Takie osobiste spostrzeżenia no i oczywiście, zbieżność poglądów na temat miasta i co logiczne poczucie podobnego patrzenia na to miasto sprawił, że mogłabym go czytać i czytać i czytać i wcale nie powinien się kończyć. Być może wynika to z tego, że opisują go młodzi ludzie znający go z własnego życia, studiowania tamże, którzy nie silą się na pseudointelektualne rozważania nad wyższością tegoż nad owym, ale naprawdę zarówno tekst (za krótki!!:) jak i dodane do niego fotografie oddają MÓJ klimat miasta. Aż zachciało się tam pojechać, co na razie zdecydowanie z przyczyn rozmaitych jedynie w sferze marzeń, ale nie szkodzi, mogłam przenieść się tam właśnie dzięki autorom artykułu i cieszę się, że to mi się udało…
A tu ja z panem Straussem;)
update:
Judytta natchnęła mnie do poszukania w necie:) I oto znalazłam go a więc chętni mogą sami przeczytać artykuł,
