Wydana w Wydawnictwie Czarnym. (2010). Tłumaczyła Bogumiła Ratajczak.
Och……no, powiem a raczej napiszę, wspaniała książka. Muszę powiedzieć,że opłaciło się czekać na kolejną książkę tego autora wydaną u nas.
Wcześniej zachwycałam się bowiem "Zmierzchem" Theorina, o proszę, pod tym linkiem, a teraz nastąpi kolejna seria zachwytów, bowiem książka jest równie wspaniała a może i nawet lepsza.
Podobnie, jak w "Zmierzchu" , akcja książki dzieje się w Olandii.
Rozpoczyna się w chwili, kiedy do żony, córki i syna dociera po dwóch miesiącach bywania na weekendy mąż- Joakim Westin. On i jego żona Katrine sprzedali swoją willę na przedmieściach Sztokholmu i postanowili zmienić swoje życie, wynosząc się właśnie na Olandię, z którą zresztą Katrine jest w pewien sposób związana rodzinnie.
Od tej chwili rodzina zamierza wieść tam spokojniejsze, niż w gwarnym i tłocznym mieście życie, , w którym to zresztą przeszli niedawno tragedię. Na Olandii mają zamiar rozpocząć pracę, a w przyszłości, kto wie, być może pomyślą poważniej nad stworzeniem w gospodarstwie pensjonatu.
Gospodarstwo Aludden, które zamieszkują od tej pory owiane jest lekką tajemnicą. To miejsce, które długie lata zamieszkiwali latarnicy. Latarnie bowiem na wybrzeżu są dwie, a samo gospodarstwo zostało zbudowane z drewna ze statku, który miał nieszczęście rozbić się w tamtych rejonach, zresztą wrak jego wciąż tam jest jeszcze. Jedna z latarni po tragedii, jaka miała tam miejsce, nie pracuje już, jednak, co wiedzą niektórzy, rozbłyskuje światłem przed czyjąś śmiercią.
Jak to ma miejsce w tamtych regionach, snuje się długimi, ciemnymi wieczorami niespieszne tajemnicze historie, które dotyczą żyjących na wyspie. Z pokolenia na pokolenie przekazuje się zarówno legendy jak i swoistego rodzaju opowieści o duchach. Na Olandii wiele osób spotkało się z czymś niezwykłym, nikogo nie dziwi taka czy inna historia dowodząca, że świat duchów, tych, którzy odeszli z tego świata, przenika świat wciąż żyjących. Każdy na przykład wie, że przed Bożym Narodzeniem zmarli , którzy odeszli w ciągu ostatniego roku , gromadzą się na swojej Pasterce.
Jak szybko sami będą musieli się o tym przekonać Westinowie bardzo, bardzo szybko po tym, jak Joakim dołączy do swojej rodziny aby zacząć nowe, lepsze życie.
Po raz kolejny powiem, Theorin stanowi poważną konkurencję dla innych szwedzkich autorów kryminałów. Jego książki są bowiem genialne, jako, że łączą w sobie zarówno wątek kryminalny jak i bardzo bogate analizy psychologiczne.
Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że "Nocna zamieć" to książka psychologiczna z wątkiem kryminalnym, który jeszcze dobitniej ukazuje nam mechanizmy pewnych ludzkich zachowań w sytuacjach skrajnych, ludzką nietolerancję.
Po raz kolejny odnoszę wrażenie, że Szwedzi sami sobie nie wystawiają zbyt pochlebnej laurki, jeśli chodzi o wsparcie międzyludzkie. Nie znam Szwedów, więc sama nic na ich temat powiedzieć nie mogę, znam opinie o tym narodzie jedynie z opowieści innych. Niestety, słyszałam, że jest to naród zamknięty w sobie i chłodny. Nie wiem, jak jest naprawdę, jak mówię, ale po lekturze kilku ostatnich książek ze Szwecji naprawdę zaczynam odnosić takie wrażenie, że coś jest na rzeczy. Jak wiecie, nie jestem zwolenniczką wtryniania się w czyjeś życie, sprawy, ale …dość przerażona jestem tym, co czytam nawet wcale nie między wierszami tych książek. To jasno postawiona sytuacja. Jak masz tam problem, to…radź sobie człowieku sam. Nie ma, że ktoś z rodziny, przyjaciół pomóc zechce Ci tak naprawdę i szczerze i mocno. Nie. Od tego masz specjalistów, weź sobie książkę telefoniczną i znajdź właściwy numer. Naprawdę mam nadzieję, że moje odczucie jest mylne, niestety, jak piszę, po lekturze książek autorów ze Szwecji, a więc nie można zarzucić im nieobiektywności dotykającej "obcych" moja opinia o nich jest co najmniej średnia.
Hmmm, taki to długi wtręt osobisty. Pewnie dlatego, że książka ta właśnie, co pisałam, to swoistego rodzaju opowieść psychologiczna o życiu. O życiu, które niestety, nie niesie ze sobą samych radości i piękna. Które przynieść może nagle stratę, ból, śmierć osoby najbliższej. I jak sobie z tym radzić? Jak radzić sobie z nagłą utratą poczucia bezpieczeństwa, jakie do tej pory się miało? Jak poradzić sobie tak naprawdę samemu z tym, z czym człowiek powinien radzić sobie w otoczeniu bliskich, przyjaciół, z wielkim ich wsparciem?
Tytułowa zamieć, to specyficzny wiatr, fak, jaki raz na jakiś czas dotyka wybrzeże Olandii. To zamieć, w czasie której nie powinno się wychodzić poza bezpieczne mury własnego domostwa. To zamieć, która jest bezlitosna, niszczy wszystko wokół siebie. Lodowata zamieć śnieżna nie pozwala dostrzec własnej wyciągniętej dłoni i jak wielka pani, zbiera swoje żniwo pośród tych, którzy nie słuchali się mądrych tubylców i pojawili się na zewnątrz podczas niej właśnie. Ta zamieć, tytułowa, to według mnie również symbol tego, co czasem dzieje się w naszym własnym życiu. To zamieć, która zrównuje z ziemią to, co się zbudowało, niszczy radość, szczęście, miłość, poczucie bezpieczeństwa, jakie towarzyszy człowiekowi. To zamieć, która wciskając w oczy piach zmieszany z lodowymi kryształkami powoduje to, że ślepnie się i nie wie, nie wie zupełnie, w którą stronę zwrócić swój niepewny krok, aby wstąpić na właściwą ścieżkę.
Muszę powiedzieć, że "Nocna zamieć" to również bardzo dobry opis etapu wczesnej żałoby, jaką się doświadcza. Poczucie straty. Poczucie nieodwracalności tego, co się stało. Niezrozumienie. I to, co czasem przychodzi do głowy, gdyby była możliwość ponownego spotkania się z tym kimś, kto odszedł, nawet jeśli zjawi się jako duch na ziemi, czy nie chciało by się z tej możliwości skorzystać.
Książka, jak piszę, rewelacyjna, przynajmniej mnie się podobała przeogromnie. Mam naprawdę wielką nadzieję, że Wydawnictwo Czarne będzie trzymać rękę na pulsie i wydawać książki tego autora. Jeśli coś mi się w książce nie podoba, to jedynie okładka, która to również nie podobała mi się w "Zmierzchu". Okładka, według mnie zniechęca do sięgnięcia po książkę. Na szczęście, kiedyś tam sięgnęłam po "Zmierzch" i teraz wiedziałam, że "Nocnej zamieci" ominąć nie mogę.
Nie muszę Wam chyba dodawać, że polecam??
Moja ocena książki 6/6.
