
Wydana w Wydawnictwie W.A.B. (2010).
Niestety, muszę powiedzieć, że trzeci kryminał Konatkowskiego z serii o komisarzu Adamie Nowaku mnie zawiódł. ;( I wcale nie mówię tego z radością. Kibicuję bowiem autorowi i mam taką swoją prywatną nadzieję, że to tylko taki "wypadek" przy pracy.
Jak dotąd zachwyciłam się jego książką "Przystanek śmierć", pierwszą z cyklu o Adamie Kowaku, o której pisałam tu. Potem była "Wilcza wyspa", trochę krytykowana u nas na forum Kryminały i Sensacje , która co prawda nie tak, jak pierwsza, ale bardzo mi się podobała również. I nie sądzę, że fakt, że czytałam ją dwa lata temu podczas wakacji na Krecie miał na to zbyt wielki wpływ, nie, po prostu był to niezły kryminał.
Niestety, lektura kolejnej, czyli "Nie ma takiego miasta" bardziej mnie zmęczyła, niż sprawiła przyjemność. Odnoszę wrażenie, że autor sam trochę się zaplątał. Nie przez to, że akcja książki dzieje się w dwóch miastach, Londynie a potem Warszawie. Nie. Ale mam wrażenie, że "schwycił zbyt wiele srok za ogon". Podjął się trochę zbyt wielu problemów i jak dla mnie stworzył trochę za bardzo skomplikowaną plątaninę wątków, które miały tworzyć intrygę kryminalną. Wątków i osób, których, jak dla mnie , było zbyt wiele, co spowodowało, że co chwila musiałam przypominać sobie nazwiska i postaci.
Nie czepiam się już tradycyjnych rozważań na tematy współczesnej piłki nożnej polskiej. Rozumiem, że to takie hobby samego autora, którym chce się dzielić z innymi. To jestem w stanie znieść, mimo, że te rozważania głównie pomijam.
Poza tym, nie ukrywam, problemy pomiędzy komisarzem i jego panią a szczególnie sprawa najważniejsza, która ich zaprząta na kartach książki, nie poprawiła mojego nastroju.
No i to zakończenie, a raczej wiadomość, która dosięgła Adama Nowaka na ostatnich stronach książki, oj, to wszystko złożyło się na to, że zakończyłam lekturę w dość pesymistycznym nastroju.
No, ale najbardziej to "czepiam się" samej intrygi kryminalnej , która nie zainteresowała, a raczej, jak pisałam, zmęczyła.
Ponieważ wiem, że autora zdecydowanie stać na więcej, to liczę, że następna książka z Adamem Nowakiem w roli główniej porwie mnie co najmniej tak, jak część pierwsza. Liczę na to, bo kibicuję autorowi chociażby ze względu na to, że tak mało mamy polskiej kryminalistyki w zalewie tej zagraniczej.
Tym razem moja ocena książki jednak 3.5/6.
