…dziś u mnie w skrzynce zawitała. Skłamałabym pisząc, że to pierwsze kartki z tego kraju, bo jak sobie przypomniałam parę lat temu koleżanka tam była i kartkę mi przysłała ale ładnych kartek z dalekich krajów nigdy dość.:)
Tym razem dostałam pocztówkę z widokiem z lotu ptaka na Świątynię Szmaragdowego Buddhy , która robi wrażenie i kartkę z widokiem pływających stoisk. Oglądałam kiedyś w jakimś programie podróżniczym, że faktycznie tam tak dostarczają towary do domów położonych na wodzie. Dostarczane są nie tylko owoce czy warzywa, ale płyną również takie wodne kuchnie i można zamówić jakieś smakołyki. Dobry pomysł:)
Dowiedziałam się też, jak pisze się po tajsku moje imię.
Za podróż, jaką odbyłam w ten sposób dziękuję Siamsoleils.
jakby ktoś z was planował przylot na Okęcie…
…we wrześniu, to niech ma na uwadze
tę informację.
Mnie opada wszystko, co może opaść kobiecie, kiedy czytam, co wymyślili, ale i tak nie mam na to wpływu, więc…daję znać innym.
zebrać myśli…
…to mi się kołacze ostatnio po głowie po tym wszystkim. Co z tego, jak się raczej chyba tak szybko nie uda. Myśli po głowie kołaczą się rozmaite. Chwilowo wciąż niekoniecznie same optymistyczne, jeśli w ogóle. Jestem obecnie na etapie "zbierania się" do kupy. I uświadomienia sobie, że faktem jest to, co mówią mądrzy ludzie, czyli dostajemy to, z czym, jak się okazuje uda nam się zmóc. Okazało się bowiem, że sięgnęłam już bowiem chwili, kiedy zastanawiałam się, co dalej i czy może od tej pory zaczyna się , nie wiem co właśnie, ale nic, naprawdę nic dobrego…Hmmm…I to, jakie myśli i tematy kołatały mi się we łbie w ostatnich czasach. Na przykład takie, że gdyby coś się zdarzyło, że umarłabym po moim Mężu, to po prostu i tak zwyczajnie nie mam nikogo, kto by mnie do tego grobu wsadził. Tak prozaicznie, załatwiając sprawy "techniczne" całej tej pogrzebowej imprezy. I to, że moja przyjaciółka obiecała mi bez mrugnięcia okiem, że gdyby, że w razie co, to ona się tym zajmie. Może właśnie po to między innymi mamy przyjaciół. I że nieważne, że mój P. powiedział do mnie, że człowiekowi po śmierci jest już wszystko jedno. Ja już wiem, jak wygląda pogrzeb osoby bez dzieci. I jak się okazuje, że tylko zostawiony pieniądz coś w tej kwestii zdziałać może. Śmieszyło mnie to powiedzenie, że ma się dzieci , żeby szklankę wody podały na starość. Nie, tego nie muszą. Ale nagle okazuje się, że dzieci można mieć chociażby również dlatego, żeby człowieka ktoś do tej ziemi po prostu wsadził. Smutne. Nagle zostałam zestawiona z tematyką testamentu, notariusza i innych takich "miłych rzeczy". Nagle okazało się, że wciąż i wciąż gadam o chorobach i śmierci. Ja, która ten temat zawsze omijałam łukiem jak najdalszym. I nagle zobaczyłam, jak bardzo przewartościowały mi się perspektywy (ha ha ale mi truistyczne odkrycie). I nagle okazuje się, jak bardzo sprawy, które kiedyś tam głowę mi zaprzątały okazują się nieważne. Jak bardzo opinie niektórych na mój własny temat przestają być ważne. Jak bardzo okazuje się, że tracąc osobę, z którą twoje kontakty przez większość twojego życia nie były idealne, wcale nie oznacza to, że cię to nie dotyka i nie boli.
Jak bardzo okazuje się, że tak naprawdę nic a nic nie obchodzi co tam sobie ktoś mówi, myśli itd.
Jak napisałam powyżej, chwilowo jestem na etapie "zbierania się do kupy". Trzymam kciuki za samą siebie;)
