„W pajęczej sieci”. Joy Fielding.

Wydana w Świecie Książki. (2009). Tłumaczyła Anna Zielińska.

Trochę się naczekałam na kolejną książkę Joy Fielding. Kiedy ją odkryłam, dobre parę lat temu miałam okazję przeczytać kilka jej książek pod rząd, teraz muszę czekać na nowe książki tej autorki u nas wydane.
Lubię jej książki, głównie za to, że są to kryminały a raczej może thrillery, ale w tle są zawsze poruszane ważne problemy współczesnego świata, jak molestowanie dzieci, przemoc wobec kobiet. Nie jest to proza "skandynawska" ale akurat ja naprawdę książki Joy Fielding lubię.

"W pajęczej sieci" opowiada o rodzinie, która jest nieszczęśliwa. Ponad dwadzieścia lat temu pewna nieszczęśliwa kobieta zdecydowała się zostawić czwórkę dzieci i męża i rozpocząć nowe życie u boku innej kobiety w Australii.

Obecnie jedna z jej trzech córek, której przyszło wychować się w domu, w którym rządził zgorzkniały, smutny i pozbawiony empatii ojciec, a pozostałe rodzeństwo mimo upływu lat wciąż sobie w życiu nie do końca świetnie radzi,  prowadzi rubrykę w gazecie, w której zamieszcza błyskotliwe felietony dotyczące jej rówieśników ale i jak się okazuje, jej samej. Może to ją właśnie zgubi? Ta zbytnia otwartość na temat jej samej? Oto bowiem pewnego dnia otrzymuje ona pierwszy z kilku emaili,w których ktoś odnosi się do niej nie dość, że agresywnie, to jeszcze jej grozi.

W tym samym czasie otrzymuje ona nietypową propozycję, otóż młoda dziewczyna, która jest skazana wyrokiem sądu na karę śmierci za brutalne morderstwo trójki dzieci, którymi się opiekowała jako baby sitter, proponuje Charlotcie aby ta napisała o niej książkę , w której wyjawi całą prawde o niej samej, o zabójczyni, która to książka być może pomoże jej uniknąć kary śmierci.

To dobry kryminał, od którego nie mogłam się oderwać, tym bardziej, że wyczekałam się na najnowszą książkę tej autorki.

Oprócz kryminału, trochę psychologii i smutna refleksja, jaka nasunęła mi się po przeczytaniu jej. A mianowicie, owa Charlotta prowadząca rubrykę z poczytnymi felietonami narażona była na rozmaite emaile od czytelników. Jak się możemy domyślić, nie wszystkie były miłe. A nawet całkiem sporo z nich przez lata było niemiłych. I teraz refleksja. Owszem, prawdopodobnie wszyscy piszący publicznie są narażeni na takie zachowanie,ale…właściwie kto daje prawo owym niemiłym, agresywnych, chamskim często osobom prawo do bycia takim wobec osoby, której nie znają? Dlaczego ktoś  kto pozostaje anonimowy sądzi, że ma prawo do obrażenia kogoś? Do wyżycia się na nim ? Czy naprawdę myśli, że zło, jakie wyrządza komuś nigdy się do niego nie wróci? Hmmm, pewnie trochę demonizuję. Oczywiście, że ktoś, kto tak się zachowuje ma generalnie w nosie uczucia i odczucia osoby, która to potem przeczyta, w końcu co może go spotkać poza jego własnym poczuciem dobrze odrobionej lekcji, że kogoś obraził.

W każdym razie, jak napisałam, książki Joy Fielding lubię nie tylko za to, że są kryminałami, które potrafią mnie wciągnąć ale również za to, że dostarczają mi sporo refleksji. To jedna z moich ulubionych autorek kryminałów. Raz nawet do niej napisałam i odpisała mi, wprawdzie dość krótko ale nie był to zdawkowy email, ale osobisty i w miły sposób napisany.

Moja ocena książki 4.5/6.