
Wydana w Wydawnictwie Świat Książki. (2009).
Znający mnie wiedzą, że to, co dotyczy Austrii a szczególnie jednego z dwóch miast europejskich, które bardzo lubię, czyli Wiednia, interesuje mnie samym swoim tytułem.
Dlatego też sięgnęłam z zainteresowaniem po ten dość specyficzny przewodnik po Austrii, ale jednak z największym naciskiem na stolicę tego kraju właśnie. Moje odczucia są dość mieszane. Z jednej strony czego miałam oczekiwać po jednak jakby nie było, nazwijmy to beletryzowanym przewodniku. Z drugiej strony, ja, jako miłośniczka Wiednia, mam uczucie, że czegoś tu zabrakło. Nie, gdybym miała kogoś zachęcić do pojechania do Wiednia, nie wiem, czy akurat tę książkę podsunęłabym jako tę zachęcającą. Zabrakło mi tu miłości do samego miasta, pasji odkrywania rzeczy, które chcemy przekazać innym, kiedy coś nas fascynuje i chcemy się tym podzielić z innymi.
Niewątpliwą jej zaletą natomiast jest to, co podkreślone w tytule, a mianowicie fakt zwrócenia uwagi na ślady polskie w Wiedniu. Nie przypuszczałam, że tak dużo Polaków w jakiś sposób związało swoje losy z Austrią, Wiedniem najczęściej, na krócej bądź na dłużej. Szkoda, że nie miałam tej wiedzy podczas naszej podróży do Wiednia, kiedy pamiętałam tylko o studiujących w Akademii Sztuk Pięknych artystach, ale nie miałam pojęcia, że w Wiedniu przebywał na przykład Chopin, którego to rok właśnie nam się zaczął.
Coś czuję, że ja sama kiedyś będę musiała wziąć się za napisanie przewodnika po Wiedniu, bowiem to jedno z miast, które mnie fascynuje, a któremu nieznający go kompletnie, najczęściej osoby, które w nim nawet nie były, przypinają niesłusznie jakieś łatki.
Moja ocena książki 3.5 / 6.
