śniła mi się Grecja…

…szkoda tylko, że w tym śnie nie dotarłam nad morze a kotłowałam się w recepcji i pokoju hotelowym. A potem dostałam email , którym się zdenerwowałam. Email dotykający spraw z cyklu, który ostatnio męczy i dręczy.
No i mam. Zdążyłam się zryczeć. Jesień jest ohydna również ze względu na mój spadek z nią wraz nastrojów.

prawie skasowałam blog…

…przed chwilą. A to dlatego, że nijak się nie umiem przekonać do nowego oblicza bloxa i testuję , sprawdzam, wiele rzeczy nie jest tam, gdzie było, chciałam coś sprawdzić, aż wlazłam niechcący zupełnie w funkcję skasowania własnego bloga. Na szczęście, rozumiem, o co mnie pytają i w rezultacie nic się nie stało, ale nie mogę się na razie do nowej skóry bloxa przyzwyczaić. Wiem, że już kilka osób o tym pisało, powtórzę się, ale trudno, coś nie do końca mi tu gra, nie pasuje, nie mogę się odnaleźć, ale wiadomo, że moje odczucia i tak na nic, sprawa zmiany już się stała.
Mam pytanie, czy tylko ja to mam, że MULI przy logowaniu się a także przy tym, jak się chce otworzyć czyjś inny blog? (Pisałam o tym na Forum o Blox, ale problem w tym, że mulenie występuje losowo, raz przy tym, a raz przy zupełnie innym blogu).
Nie lubię zmian, które działają na zasadzie "lepsze wrogiem dobrego".
Wczoraj zorientowałam się zaglądając na nk, że koleżanka,u której zostawiłam w styczniu komentarz w marcu (sic!) zostawiła mi komentarz na mojej stronie. Hehe, to pokazuje moją wielką i bogatą więź z nk. I nie wiem, doprawdy nie wiem zupełnie, o co kaman z tym śledzikiem;)

ostatni dzień lata…

…dzisiaj w nocy rozpocznie się kalendarzowa jesień. Nie ma na to rady, jak śpiewano w piosence? mówiono w wierszu?
Teoretycznie powinnam lubić tę porę roku, zdarzyło mi się bowiem jesienią parę ważnych wydarzeń, ale…no nie bardzo się mogę do niej przekonać.
Na razie jednak pogoda rozpieszcza, w weekend w niedzielę było zdecydowanie letnio, mam nadzieję, że następny weekend czyli ten nas czekający również się taki okaże. Niech ta jesień rozpieszcza nas jak najdłużej…na deszcz, pluchę ciągle przyjdzie czas.

„Cień”. Karin Alvtegen.

Wydana w Wydawnictwie Świat Książki (2009).

To zupełna nowość, podobno do dostania na razie tylko w księgarniach wydawnictwa, co też ja uczyniłam, będąc w księgarni Świata Książki leżącej nieopodal. Na tyle to nowość była, że nawet udało mi się ją wprowadzić do biblionetki, ha!
O innej książce tej autorki, "Zdradzie" pisałam już wcześniej i podobała mi się, dlatego z chęcią sięgnęłam po jej "Cień".


Zaczyna się w chwili, kiedy czteroletni chłopiec zostaje porzucony przez matkę w Skansenie. Przy dziecku zostaje znaleziona jedynie kartka z prośbą o wychowanie go.

Jeśli mam się do czegoś w książce przyczepić, to trochę nienaturalne wydało mi się nagromadzenie aż tylu ludzkich pechowców i nieszczęśników przypadających na metr kwadratowy akcji książki, ale całość jak najbardziej ciekawa.
Tak naprawdę, jak i w "Zdradzie" autorka pod pozorem intrygi o zabarwieniu kryminalnym przesyła nam swoje refleksje na temat współczesnych ludzi, ich postępków, ich zachowań w sytuacjach ekstremalnych.

Każdy człowiek zapewne ma swój cień, który kładzie się na jego życiu, jeden ma ten cień większy, inny mniejszy. Amerykanie nazywają to owym kościotrupem w szafie. Jakby tego nie nazwać, wiemy, że są pewne sekrety, tajemnice skrywane głęboko , które upchnęło się na dnie pamięci z nadzieją, że nikt ich nigdy nie odkryje i że nie zostanie się zdemaskowanym.

Taka tajemnica ciąży nad życiem słynnego pisarza, noblisty, Axela Ragnerfeldta. Tajemnica tym straszniejsza, że w pewnej chwili wpłynęła nie tylko już na niego samego. Ale-nie chcę nic więcej pisać.

Podobało mi się też przedstawienie problemu zmagania się z tworzeniem, na podstawie życia kilku autorów książek przedstawionych w "Cieniu". Każdy z nich swoje twórcze problemy rozwiązywał na swój własny sposób. Niekiedy mający dramatyczne konsekwencje.

Mnie się podobała, myślę, że nie zawiedzie miłośników kryminałów, ale o tym tak naprawdę każdy musi przekonać się sam.

„Czysta anarchia”. Woody Allen.

Wydana w Domu Wydawniczym Rebis. (2008).

Nie ma to, jak znaleźć na własnej półce rozpoczętą i porzuconą (czemu??) w połowie lektury książkę. Która w dodatku jest fajna. Podejrzewam, że po prostu trafił mi się jakiś kryminał, który skusił i dlatego porzuciłam ten zbiorek tekstów Woody’ego, ale nie wiem doprawdy, co sprawiło, że gdziesik się zapodział, przykisił, że do niego nie wróciłam.
Wróciłam z wielką radością i doczytałam.

Napiszę tak, filmy, teksty Woody’ego albo się lubi albo nie (ale odkryłam Amerykę hehe).
A na serio. Facet posiada specyficzne poczucie humoru, które podejrzewam, że ma zarówno tylu zwolenników, co przeciwników. Ja zaliczam się do zwolenników i opowiadanka wielokrotnie spowodowały u mnie niekontrolowany chichot lub wręcz napad śmiechu.

Opowiadania te to niezwykle smakowita satyra na współczesne amerykańskie społeczeństwo , echo niektórych głośnych spraw, książek, wydarzeń, które tak naprawdę są żadnym newsem, ale współczesne media potrafią rozdmuchać je do ogromnych rozmiarów.
Nomen omen wzmianki o świńskiej grypie, którą to epidemię Amerykanie już raz przeszli (nie wiedziałam o tym).

Uwielbiam to poczucie humoru Allena, zakręcone, ale do mnie trafia.
Jeśli więc macie chęć na coś lekkiego do pośmiania się zdecydowanie mogę polecić ten zbiór.

Rodos, 2.

No i tak to właśnie jest. Ale jak już mnie "naszło" na Grecję, to wrzucę takie bardziej typowe zdjęcie z Rodos. Port i słynną parę- łanię i jelonka, które witają w rodyjskim porcie.

Rodos



Tak mnie naszło z tym Rodos po kartkach od Monoli, że aż…
wiem, wiem, jestem głupia z tą miłością, ale ona jest naprawdę odwzajemniona, bo chyba tylko tam od pewnego czasu wiem, co to jest pełnia szczęścia. Tak naprawdę, paradoksalnie, myślę, że jestem wielką szczęściarą, że mam to "swoje" miejsce na ziemi. Nawet jeśli z tych czy innych przyczyn nie mogę w nim być tak często, jakbym chciała. Ale mam je.

Grecja, Grecja ukochana;)

Grecja ukochana wczoraj do mnie doszła za sprawą dwóch pocztówek od Monoli z Rodos, na której to wyspie tak nam się podobało.
Jedna pocztówka z Miasta Lindos (przepiękne, nawet mimo tłumu turystów) , druga przedstawia taki turystyczny widoczek (poprosiłam o coś takiego:), uliczkę greckiej miejscowości, staruszeczkę z osiołkiem, bugenwilla pyszni się na ścianach domków białych oczywiście;)

Pocztówka z Yorku od Magi-mary zdecydowanie spodobałaby się Monoli, która jak wiemy, lubi zdjęcia w sepii i stare ujęcia na pocztówkach. Przedstawia bowiem ujęcie właśnie w sepii starej uliczki Yorku, The Shambles.

Dzięki za pamięć;)

Wyspy Brytyjskie, Francja…

…pocztówki z tych miejsc nadeszły do mnie wczoraj.
Chihiro podesłała mi pocztówkę z Hrabstwa Dorset, na pocztówce typowa dla tamtych regionów zabudowa, super domki i chałupki, to wszystko, podobnie jak nieco wcześniej otrzymana z angielskiej prowincji kartka od Magi-mary ponownie nastroiło mnie na klimat angielskiej wioski, gdzie wiele zdarzyć się może, gdzie autorzy kryminałów nic, tylko mogą obserwować rzeczywistość a potem zasiadać przy trzaskającym kominku i…tworzyć;).

Regina rozpieściła mnie pocztówkami z Alzacji, konkretnie z Katzenthal, ale również z Wysp Brytyjskich, czyli z Lake District, Isle of Skye, Isle of Lewis, no i pocztówka również z chałupką z Hybryd;) z North Uist.

Goraca zaś podesłała mi książkę Michała Witkowskiego, "Fototapeta", ciekawe, jak mi się spodoba. Z dedykacją;) Nie pamiętam, kiedy ostatnio ktoś napisał mi dedykację w książce, chyba, kiedy byłam małym dzieckiem…bardzo to miłe, serio.
No i do tego kartka z le Mont Saint Michel. Przypominam, że podobna wyspa znajduje się w Kornwalii, z której kartkę podesłała mi jakiś czas temu Mala_mi.

Dziękuję Wam dziewczyny;)

„Kolacja z Anną Kareniną”. Gloria Goldreich.

Wydana w Świecie Książki (2008).

Rok temu (przeszło) wymieniłyśmy się książkami ze Spacerkiem. Ja jej wysłałam książkę, która na mnie zrobiła ogromne wrażenie, czyli "Pomaluj to na czarno" (chyba niestety, nie trafiłam , szkoda, bo mnie jakoś ta książka mocno ruszyła), a ona mi podesłała "Kolację z Anną Kareniną". Zerknęłam na recenzje książki w necie , ocenę na biblionetce i…trochę mnie przystopowało. Stwierdziłam, że na tę książkę musi nadejść czas, chwila, kiedy będę chciała zobaczyć sama, jak ona mi się podoba i czy ocenię ją też niezbyt pozytywnie. Sięgnęłam dopiero teraz (jestem przekonana, że Spacerek nie wierzyła już, że w ogóle tę książkę przeczytam hehe). I nagle-wielka niespodzianka i zdecydowanie na plus.
Owszem, powiedzmy sobie jedno, "Kolacja z Anną Kareniną" to nie jest wielka, światowa literatura. To takie babskie czytadło. Ale, mnie się podobało. Ja przy nim odpoczęłam. Podejrzewam, że książka zapewniła mi coś, czego mi w danej chwili brak, czyli grona bliskich (naprawdę mi bliskich) kobiet, z którymi mogłabym spędzić raz na jakiś czas, ale nie w klubie,nie na drinku, a na przyjemnej rozmowie o książkach, której towarzyszy smaczne jedzenie, niezłe wino i poczucie, że otaczające cię kobiety znają cię na tyle dobrze, że nie musisz się im tłumaczyć ze swojego życia, wyjaśniać, dlaczego coś tam dzieje się w nim tak a nie inaczej.One cię po prostu znają , często od wielu lat i akceptują cię dokładnie taką jaką jesteś, z twoimi wyborami, decyzjami, często gęsto błędami. Pytanie, czy takie babskie grona mogą istnieć naprawdę.
Bardzo, bardzo spodobała mi się właśnie idea spotykania się raz na jakiś czas i omawiania książki, którą każda z sześciu kobiet z owych książkowych spotkań wybiera na dane spotkanie. Podobało mi się, że rozmowy o książkach nie były wydumane i jakieś mocno wyśrubowane, a odnosiły się częstokroć do życia bohaterek książki. Z których to kobiet każda dźwiga swój własny bagaż doświadczeń , nieszczęść, smutków, ale również szczęścia i radości.

Owszem, książka pewnie ze zbyt wielką ilością dobrych zakończeń rozmaitych spraw nurtujących nasze bohaterki, ale szczerze mówiąc raz na jakiś czas mam chęć na właśnie taką optymistyczną lekturę, która, jak te wszystkie kobiety, które w książkach odnajdywały ów magiczny kuszący świat, przenosi mnie w świat, w którym wszystko może skończyć się dobrze, w którym jest wieloletnia nie zmącona niczym przyjaźń, w którym można wiedzieć, że masz na kim polegać.