„Czysta anarchia”. Woody Allen.

Wydana w Domu Wydawniczym Rebis. (2008).

Nie ma to, jak znaleźć na własnej półce rozpoczętą i porzuconą (czemu??) w połowie lektury książkę. Która w dodatku jest fajna. Podejrzewam, że po prostu trafił mi się jakiś kryminał, który skusił i dlatego porzuciłam ten zbiorek tekstów Woody’ego, ale nie wiem doprawdy, co sprawiło, że gdziesik się zapodział, przykisił, że do niego nie wróciłam.
Wróciłam z wielką radością i doczytałam.

Napiszę tak, filmy, teksty Woody’ego albo się lubi albo nie (ale odkryłam Amerykę hehe).
A na serio. Facet posiada specyficzne poczucie humoru, które podejrzewam, że ma zarówno tylu zwolenników, co przeciwników. Ja zaliczam się do zwolenników i opowiadanka wielokrotnie spowodowały u mnie niekontrolowany chichot lub wręcz napad śmiechu.

Opowiadania te to niezwykle smakowita satyra na współczesne amerykańskie społeczeństwo , echo niektórych głośnych spraw, książek, wydarzeń, które tak naprawdę są żadnym newsem, ale współczesne media potrafią rozdmuchać je do ogromnych rozmiarów.
Nomen omen wzmianki o świńskiej grypie, którą to epidemię Amerykanie już raz przeszli (nie wiedziałam o tym).

Uwielbiam to poczucie humoru Allena, zakręcone, ale do mnie trafia.
Jeśli więc macie chęć na coś lekkiego do pośmiania się zdecydowanie mogę polecić ten zbiór.