Tak mnie naszło z tym Rodos po kartkach od Monoli, że aż…
wiem, wiem, jestem głupia z tą miłością, ale ona jest naprawdę odwzajemniona, bo chyba tylko tam od pewnego czasu wiem, co to jest pełnia szczęścia. Tak naprawdę, paradoksalnie, myślę, że jestem wielką szczęściarą, że mam to "swoje" miejsce na ziemi. Nawet jeśli z tych czy innych przyczyn nie mogę w nim być tak często, jakbym chciała. Ale mam je.
