…zarzucę truizmem oczywiście, bo każdy z nas wie, że czas leci, jak nie wiadomo co, ani się człowiek obejrzy a tu dzień się kończy, tydzień,miesiąc, rok.
Dopiero dzisiaj przypomniałam sobie, że wczoraj minęło już siedem lat, jak tu mieszkamy. Zabawne, są takie dni, które człowiekowi utkwią w pamięci już chyba na zawsze. Między innymi dla mnie był to właśnie dzień przenosin. Fajnie było, że był to jeden z ostatnich dni słonecznych i ciepłych, następnego dnia zaczął się deszcz i padało przez chyba następne dwa tygodnie.
Pamiętam, jak się cieszyłam na to "nasze" miejsce, po zamieszkiwaniu miejsca, którego szczerze nie cierpiałam. Zarówno samego miejsca, jak i nieciekawej okolicy. No, ale przede wszystkim męczyło, że tam nic nie było właśnie "nasze", że trzeba było się dostosować i nie można było nic zmienić. U siebie urządził się człowiek po swojemu.
Pamiętam też z jakimi nadziejami na pewne zmiany, które oczywiste nam się wydawały przenosiliśmy się tutaj. Nie spełniły się. Bywa. Życie.
Nie mając dzieci ani psów trudno jest też poczynić jakieś niezależne znajomości, tak więc praktycznie nie znamy tu wciąż nikogo, tylko znajomych mieszkających tu wcześniej, ale tylko to a i oni się właśnie wynoszą na dniach.
Sąsiedzi też różnie. W sumie ok, problem jest właściwie głównie z tymi nad nami, reszta w porządku. Chociaż z "kompletu", który spotkaliśmy siedem lat temu praktycznie nikogo już nie ma. Zadzieceni wynieśli się do domów, sąsiadka obok wyszła błyskawicznie za mąż za obcokrajowca, urodziła bliźniaki i też się wyniosła, tylko, że za granicę. Ciekawe, jaki będzie chłopak, który teraz jak od niej wiemy, będzie tu mieszkał (ma pojawić się na dniach).
Ogólnie jestem zadowolona z mieszkania na Kabatach. Nie czuję się tu jednak "zagnieżdżona". Nie jestem jednak też pewna, czy potrafiłabym wrócić na Żoliborz. Nie wiem, w jakiej tam chciałabym mieszkać lokalizacji. Tu pasuje mi też metro i jednak szybki dojazd do miasta, mimo, że odległościowo mieszkamy praktycznie "na wsi".
Ot , takie refleksje…naszło mnie na wspomnienia, jak sobie przypomniałam, że to już tyle lat.