W skrzynce dzisiaj (tak trochę a propos korespondencji) zastałam trzy pocztówki.
Pierwsza, to z Krymu od Kota _w_Butach, dziękuję za niespodziankę, tym bardziej, że z Krymu nie miałam w zbiorach. Dostałam pocztówkę z meczetem, o tym tym😉 z Bakczysaraju. Bardzo ładny widok.
Druga pocztówka z Bawarii od Capucine, z widokiem słynnego zamku. Widzę, że wyprawa się udała i nawet deszcze (niestety, typowe w tamtych rejonach Europy o tej porze roku) nie przeszkodziły w zwiedzaniu. I dobrze;)
Trzecia kartka, to druga kartka od Wildrose z jej wyprawy do Toskanii, tym razem , na zdjęciu uliczka któregoś z miast, po prostu. Kamienne domy, które są ukwiecone i które z pewnością przynoszą ochłodę w upalne dni , brukowana droga pomiędzy domami, ot, nic, tylko ruszyć przed siebie i odkrywać kolejne piękne toskańskie zakątki…
Za podróże przez całą Europę dziękuję nadawczyniom;)
kiedyś, to ludzie listy pisali…
…W Lecie z Radiem co czwartek jest konkurs dotyczący listów. Czytany jest fragment listu i dzięki podpowiedziom łatwym, należy zgadnąć, kto jest autorem.
Od kilku tygodni śledzę te listy z zapartym tchem, bowiem, co Wiecie, jestem pewnie jedną z niewielu osób, które wciąż uprawiają sztukę epistolografii.
Oczywiście w dzisiejszych listach nie piszemy, jak oni wtedy…Dzisiaj na przykład zasłuchałam się w list skierowany od Jana Zamoyskiego do jego spodziewającej się wówczas dziecka małżonki. Jakież to wyśrubowane zwroty stosowano wówczas, jakiż to wstęp z ozdobnikami wszelakimi…
Fajnie się tego słucha tak po latach.
Oczywiście, były też listy Sobieskiego do jego Marysieńki, jedne z najsłynniejszych chyba listów, jakie znamy.
Przypomniałam sobie niezwykłe, pełne miłości listy braci Van Goghów, które swego czasu również czytałam…listy sióstr Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej i Magdaleny Samozwaniec…
Listy…świadectwo odległych czasów…na papierze, często zniszczonym przez wielokrotne czytanie , może zmoczonym przez łzę wzruszenia, radości , pożółkłe. A na nich słowa, które świadczą o miłości, tęsknocie, przyjaźni, smutku, obawach, pytania stawiane lub odpowiedzi, które zostały wysłane…
Czy zastanawialiście się kiedyś nad listami, które są po latach publikowane? Muszę przyznać, że ja, wielka orędowniczka zachowania tajemnicy korespondencji, mam do dziś dnia mieszane uczucia, kiedy takie listy czy to czytam czy słyszę, jak w radio. Czuję się trochę, jakbym wdzierała się do intymnego świata ówczesnych, dwojga ludzi, którzy przecież wybierali tą a nie inną formę komunikacji, bo tak im wówczas nakazywały możliwości, sytuacja…oddzielenie setkami kilometrów…
Z drugiej strony, dzięki owym listom , często mamy jedno z najważniejszych świadectw ówczesnych czasów. No i przekonanie, że mimo innego języka, może bardziej pięknych zwrotów, elegantszych wyrażeń, ludzie , jak kochali, tak kochają, jak cierpieli tak cierpią, jak radowali się, tak i radują się obecnie…
Wielka to radość zajrzeć do skrzynki pocztowej i znaleźć w niej kopertę. Słowa, do których można wrócić w każdej chwili. Które można unieść ze sobą w torebce czy kieszeni…
Władysławowo, Piza…
…i śliczne zakładki.
Najpierw dzięki dla Obiezy_swiatki i Reginy, które podesłały mi kolejne cacka do zakładkowej kolekcji. Obiezy_swiatka podesłała kalendarz, z którego zrywane kartki stają się potem zakładkami, mam takie dwa od Reginy, dzięki temu mój zbiór rośnie w ilość;)) Od Reginy dwie zakładki, szalenie eleganckie. A obie dziewczyny, niezależnie, dosłały bardzo fajne kartki, obie są z motywem książek. Super.
Wildrose najpierw podesłała mi pocztówki z naszego, polskiego Wybrzeża, a również z Władysławowa. Muszę przyznać, że samo miasteczko nie jest może moim ulubionym, ale…kojarzy mi się baaardzo fajnie. Otóż rok w rok przez całą podstawówkę dojeżdżałyśmy tam z moją Mamą pociągiem, tłukąc się te pięć i ponad godzin z Warszawy, aby z Władysławowa właśnie pojechać do Jastrzębiej Góry, gdzie spędziłam jedne z najpiękniejszych wakacji życia. Mówię tu o Jastrzębiej Górze, którą pamiętają zapewne nieliczny z czytających mnie, a mianowicie ślicznej mieścinie nadmorskiej, w której był jeden kiosk, działający w dodatku sezonowo, jeden spożywczak dla mieszkańców, Kościół i sezonowe sklepiki z pamiątkami (nie made in China!).
Wczoraj zaś doszła od Wildrose pocztówka z Pizy, widok na miasto z lotu ptaka, ale Krzywa Wieża, jak stała, tak stoi;)
Dziekuję za pamięć.
