„Powrót”. Victoria Hislop.

Wydana w Wydawnictwie Albatros (2009).

Na wstępie, oto strona samej autorki, polecam zajrzeć.

Druga wydana po "Wyspie" książka tej autorki. Zastanawiałam się, jaka będzie. Bo, jak pamiętacie, "Wyspa" bardzo mi się podobała, przede wszystkim za to, że pokazała mi, czym była wyspa Spinalonga.

"Powrót" może nie jest tak porywający, jak poprzednia książka Hislop, ale nie powiem, że mi się nie podobał. Bo podobał, mimo, że dotykał baaardzo trudnego czasu w historii Hiszpanii, a mianowicie opowiadał o wojnie domowej tamże. I tu muszę przyznać, że byłą trudność. Bo trzeba Hislop przyznać jedno, dobrze odrabia lekcję domową.Tak, jak pokazać umiała fantastycznie, jak wyglądało życie na wyspie trędowatych, tak w "Powrocie" pokazała dramat wojny. I to najgorszej z możliwych. Wojny domowej. Takiej, podczas której naprzeciwko siebie stają bracia lub dzieci kontra rodzice. Najbliżsi są w stanie zdradzić i dotychczasowe życie, to , w którym człowiek czuł się dobrze i bezpiecznie, zmienia się w ruinę. Wspominałam już o tym podczas opisu moich wrażeń po książce Dubravki Ugresic, tu temat ten sam, wojna domowa wraz z jej najgorszymi konsekwencjami.

Trochę schematycznie autorka podeszła do własnej bohaterki, bowiem znowu mamy do czynienia najpierw z czasami współczesnymi i Sonią, dziewczyną z hiszpańskimi korzeniami, która odwiedza rodzinne strony matki, która po opuszczeniu kraju już nigdy do niego nie wróciła. Tu lekkie deja vu z "Wyspą". Ale dalej już coś innego. I dobrze. Mniej tu tajemnic rodzinnych, raczej więcej samej historii i jak wspominałam, wojna domowa w Hiszpanii, która właściwie staje się równorzędną innym bohaterką.

Ciężej czytało mi się tę ksiązkę, niż "Wyspę", mimo, że przecież "Wyspa" traktowała o poczatkowo nieuleczalnej chorobie. Ale tam autorce udało się pokazać to, że nawet w takiej sytuacji ludzie mogli nie tracić resztek nadziei, że nawet w śmiertelnej chorobie potrafili kochać się, żenić, uczyć, pracować, żyć.
Tu temat tak przygnębiający a i jego przedstawienie nielekkie, jakby odbierało resztkę optymizmu.

Nie do końca szczere wydało mi się zauroczenie matki Soni, Mercedes , które kazało jej opuścić rodzinny dom w najcięższych chwilach. Podobno dla miłości, ale jakieś to nieprzekonujące mi się zdało.
Ale to właściwie jedyne, do czego tak naprawdę mogę się przyczepić.

Sonia w swojej wędrówce po rodzinnym mieście matki dowiaduje się nie tylko o historii rodziny, nie tylko o wojnie, jaka działa się w tym kraju, dowiaduje się też, dlaczego ona tak bardzo kocha taniec, dlaczego jest on dla niej najważniejszy na świecie. I co można dla niego zrobić…

Cóż, polecam;)

czy limahl ma zone

czyli, wiem, że niektórzy tęsknili za tego typu podsumowaniami, a ja dawno nie wstawiałam. Wpis u e.milii przypomniał mi, że czas przedstawić czego tam naród szuka.
Powybierałam smaczki.
I tak oto, oprócz nudnych już poszukiwań tradycyjnego "tekst na oświadczyny", "tekst na zaręczyny", pojawiają się "pakowanie się na wyjazd" (ja mam wam listę napisać? chyba wiecie, co wam na wyjeździe najbardziej potrzebne??), ale i wciąż powracający i widzę, że gnębiący naród pytanie "czy można zajść w ciążę oglądając filmy erotyczne/pornosy/filmy porno?" , już ustaliliśmy, że tak. Zgroza, jak na przykład taki film zatrudni aktorów innej rasy, bo co wtedy?? Afroamerykańska fasolka??

oprócz tego, że widać, że zaczęły się wakacje i dzieci mają wolne i nie mają klasówek:

"nie moge przestac myslec o seksie mam 12 lat"

widać, że mamy całkiem rozerotyzowany naród

 "sex polki w rajstopach", "sex z wielorybem", "sex u eskimosów", "rubinowe gody seks"

są też rozterki matek:

"co moge robic z dzieciakami w deszczowe dni"

do mnie trafili, istnego speca od dzieciaczków;)

rozterki ogólne:

"czy warto martwic sie na zapas"

nie

"czy ufać intuicji"

tak

"jak sprawdzić czy on tęskni? choć nie jesteśmy razem?>"

niestety, nie mam pomysłu:(

"co to ja miałem sprawdzic po powrocie"

no właśnie, co?

rozterki podróżującego:

"czy sprawdzali ci walizke w kanadzie na lotnisku"

nie, nigdy nie byłam w Kanadzie;)

"czy limahl ma zone"

przyznaję, że nie wiem i nic mnie to nie interesuje

typowo kobiece rozterki:

"jak zostać kobieta z klasa"

zostań nauczycielką;)

są tez wpisy, które, nie ukrywam, zaniepokoiły mnie ich głębią i jak się można domyślać, trwałą traumą pozostawioną po czymś takim:

"komunia mialem ubran rajstopy"

biedny chłopczyk;(

"co napisac na pocztowce do wloch"

serdeczne pozdrowienia z …przesyła…

"farba do włosów niszczy wszy"

oj, nie wiem, nigdy nie miałam wszy , to musi być mało przyjemne, brrr…

"wrzucanie monet do fontann daje szczęście"

tak, temu, kto je potem wyjmuje i gromadzi

i problem dnia

"zodiakalne ryby lubią pierścionki"

miałam się nie wypowiadać, ale kiedy przeczytałam to P. on od razu potwierdził "lubią, lubią", no to jak lubią, to lubią;)

pozdrawiam Was Chiara (z jednym pierścionkiem na palcu, bo obrączka, to obrączka;).

Grecji smak…

…leciało w Lecie z Radiem, ale dopiero dzisiaj udało mi się "dopaść" dane piosenkarza, jest nim Panos Kiamos…
Jak słyszę te rytmy, to wiadomo, wracają wspomnienia z greckich cudowności…