łańcuszek czytelniczy część 2.

Przyznaję, nie odpowiedziałabym już raczej na te pytania, bowiem udział w zabawie już wzięłam, o w tym miejscu. Ale, ostatnie z trzech pytań zadawnych przez naturegirl tak mnie ucieszyło, że …zdecydowałam się pokrótce odpowiedzieć;)

1. Czy macie jakieś zabawne przygody z książkami pożyczonymi z biblioteki albo od znajomych?
-Nie, nie macie. Miałam natomiast dwa razy w życiu taką przygodę z książkami pożyczonymi innym, że byłam u kogoś w gościach i nagle ze zdumieniem odkryłam na półce danej osoby moją książkę. Pożyczoną tej osobie tak dawno, że nie pamiętałam, że ona ją ode mnie pożyczyła. Pewnie, gdyby nie wizyta książka by już do mnie nie wróciła. Tak myślę.

2. Co myślicie o głośnym czytaniu? Czy głośno należy czytać tylko dzieciom czy może dorośli też powinni sobie czasem nawzajem coś głośno poczytać?
-No pewnie, że nie tylko dzieciom. A dlaczego tylko dzieciom? A czemu dzieciom ma być lepiej, niż nam, hę?:)
Uwielbiam czytać głośno.
Tu apel, jeśli ktoś chce mnie zatrudnić jako lektora do czytania audiobooków, zgłaszam się z ochotą. Serio. Uwielbiam czytać głośno. Często czytam jakiś fragment książki mojemu P.

3. Czy miałyście w dzieciństwie czy czasach nastoletnich taką osobę, która pomagała wam wybierać książki, podsuwała to, co sama czytała w waszym wieku itd. Jeśli tak, to kto był tą osobą?
-Miałam. Zapamiętałam jedną. Syna zaprzyjaźnionej z naszą rodziny. Starszego ode mnie o 7 lat, który chyba najpierw trochę na zasadzie eksperymentu podsunął mi książki, które zapewne nie tak dawno czytał on sam. I tak oto w wieku 14 i 15 lat przeczytałam "Na zachodzie bez zmian", "Przeminęło z wiatrem", "Kocią kołyskę","Rok 1984", "Mistrza i Małgorzatę", "Imię Róży" (za te dwie ostatnie polecanki jestem mu osobiście bardzo wdzięczna).

„Pod Anodynowym Naszyjnikiem”. Martha Grimes.

Wydana w Wydawnictwie W.A.B (2009).

Po raz kolejny spotykamy bohaterów dwóch poprzednich książek z serii angielskich kryminałów Marthy Grimes, czyli (już) nadinspektora Jury i Melrose Planta, arystokratę, który zrzekł się tytułu i w pierwszej części opowieści nawiązał znajomość z Richardem Jury.

Ktoś w moim wpisie o tej książce, kiedy pisałam, że ją zacznę czytać, skomentował, że będzie to mroczniejsza od poprzednich książka. O ile kryminał w ogóle nie ma za zadanie być mrocznym. Tylko, że faktycznie, w tej części, oprócz wsi angielskiej niby to idyllicznej z jej ślicznymi posiadłościami, pubami z wybornym piwem i niby to zaprzyjaźnionymi wzajemnie mieszkańcami  mamy też tę drugą wieś, mającą swoje ciemne strony i grzeszki. Tym razem wyraźnie ukazane jest jak bardzo ludzka chciwość może prowadzić do czynów najbardziej złych.

Akcja książki zaczyna się, kiedy wiejski burek przynosi jednej z kobiet ze wsi ludzki palec, który to palec okazuje się być palcem kobiety, której zwłoki znalezione zostają wkrótce w okolicznym lesie.
Do tego wszystkiego wychodzi na jaw, iż mieszkańcy wsi jakiś czas temu byli nękani przez anonimowe listy mające zdecydowanie popsuć poszczególnym adresatom nastrój i humor.

A jeszcze, jakby tego było mało, okazuje się, że mieszkanka wsi została pobita w Londynie, dokąd uczęszczała na lekcje gry na skrzypcach. Czyżby wszystkie te sprawy, zdające się nie mieć ze sobą nic wspólnego jednak okażą się mieć jakiś punkt styczny?

W tej części książki odnosiłam wrażenie lekkiego deja vu, jakbym na chwilę przeniosła się do trylogii kryminalnej Grimes z prowincjonalnej Ameryki. A to za sprawą małej bohaterki, Emily, która to zdaje się być nieco zaniedbanym dzieckiem, jak bohaterka tamtej serii , jak również po trochu zdaje się być domorosłym detektywem, który to o wielu osobach we wsi wiele wie.

Jak wspomniałam , Amerykance Grimes udaje się w swoich książkach w cudowny sposób oddać atmosferę angielskiej prowincji. Oczywiście, mogę być nieobiektywna, bo na angielskiej prowincji nie znam się nic a nic, a jednak wydaje mi się,że jej się właśnie udaje odmalować ją interesująco. Do tego jak zawsze świetna intryga kryminalna , dobre tłumaczenie i mamy przepis na udaną kryminalną lekturę. Polecam.

Na koniec cytat, który z kryminałem może nie ma nic wspólnego, ale bardzo mi się spodobał:

"Podróże człowiek odbywa w głowie".

I ja się zgadzam z tym zdaniem;)