do końca zasad owego książkowego łańcuszka, w którym z tego, co się orientuję wzięła udział większość osób prowadzących blogi książkowe, ale postanowiłam bez stresu podejść do tematu i odpowiedzieć na pytania, na które odpowiadała zapraszająca mnie do udziału Moni i dodatkowo może wymyślić coś swojego;)
No, to start:
1. Czy zdarza ci się zniszczyć książkę (własną lub pożyczoną). W jakich okolicznościach i jeśli była pożyczona, to jak się wytłumaczyłaś?
-Książki kupuję. Pewnie dlatego po mojej lekturze nie wyglądają, jak nowe. Przyznaję się do robienia oślich uszu (tak to się chyba nazywa). W niektórych książkach pewnie można znaleźć ślad tego, co podjadałam przy czytaniu. Nie, ogólnie książki po spotkaniu ze mną nie są sterylne;) Natomiast co do pożyczonych, to dbam o nie bardzo. Zdarzyło mi się zrobić kleks z atramentu na jednej książce z wydziałowej biblioteki. To mój największy "grzeszek" , jeśli o to chodzi. Nikomu się z tego nie tłumaczyłam;)
2. Czy zdarza ci się czytać w obcym języku? Jeśli tak, to w jakim i co decyduje o tym, że sięgasz po taką książkę?
-Jeśli już, to jest to angielski. Głównie sięgnęłam po taką książkę wtedy, kiedy została mi ona sprezentowana. Moim marzeniem jest przeczytać coś po rosyjsku (ale boję się, że zapomniałam ten język do tego stopnia, że lektura nie byłaby przyjemnością a koszmarem).
3. Czy kiedykolwiek obejrzałaś film, który zachęcił cię do przeczytania książki? – Tak, "Piknik pod Wiszącą Skałą".
4. Jak wyglądała by twoja wymarzona idealna biblioteczka?
-Taka, w której zmieściły by się wszystkie nasz książki. Które, okropność, wylądowały już na parapecie. Jak się skończy miejsce na parapecie, to nie mam pojęcia, gdzie je umieszczę.
Mam takie jedno marzenie, chciałabym mieć dom. A w nim biblioteczkę, taką w stylu angielskim, z kominkiem, w którym wesoło trzaska ogień, z dwoma przytulnymi fotelami, w które można się zagłębić podczas lektury i zapomnieć o całym świecie.
5. Czy w twojej rodzinie wszyscy sporo czytają, czy rodzina w jakikolwiek sposób wpłynęła na twoje zwyczaje czytelnicze?
-Tak, u mnie w domu dużo czytano. Nie tylko w domu, ale również przyjaciele i znajomi rodziców. O książkach się dyskutowano, książki sobie pożyczano. Do dziś jednym z piękniejszych prezentów, jakie lubię dostać i podarować komuś jest …książka właśnie.
6. Czy masz książkę, do której wracasz co jakiś czas? Jeśli tak, to jaką?
-Tak, wspominana już przeze mnie kiedyś na blogu "Dziecko Rosemary", "Imię Róży", wczesne "Chmielewskie", czyli "Boczne Drogi", "Wszystko Czerwone", "Lesio"…
Pytania Moni:
1.Jaki
masz zwyczaj "przechodzenia" z czytania jednej książki do drugiej? Czy
też może w ogóle nie potrzebujesz odreagowania po przeczytaniu książki?
-Nie do końca zrozumiałam chyba to pytanie…Może tak, parę razy przeczytałam naprawdę dołującą książkę (Aglaja Veteranyi, Dubravka Ugresic), że po jej lekturze zdecydowanie potrzebowałam drugiego bieguna, czyli czegoś weselszego a przynajmniej nie przybijającego mnie depresyjnością…czasem mam taki "ciąg", kiedy czytam na przykład różne kryminały pod rząd. Teraz mam właśnie jeden z takich ciągów:)
2. Podobno
człowiek z natury nie czyta dużo – ale istnieją takie książki, które
działają na niektórych ludzi jak koło zamachowe? Czy pamiętasz książkę,
która sprawiła, że czytasz? Może jest to Twoja pierwsza książka, którą
przeczytała Ci jeszcze mama, a może książka czytana gdzieś po kątach w
tajemnicy przed rodzicami?
-Nie zgadzam się z teorią, że człowiek z natury nie czyta dużo;) Oczywiście, zależy, co dla kogo oznacza dużo. Nie chciałabym chyba co dzień czytać nowej książki. Nie wyniosłabym z żadnej z nich chyba wtedy nic interesującego. Ale bez przesady.
Nie, nie pamiętam książki, która w jakiś specjalny sposób zachęciłaby mnie do czytania. Może dlatego, że moja pamięć aż tak daleko nie sięga, a czytam od 4 roku życia, a więc długo.
3. Czym się kierujesz przy wyborze książki?
-Hmmm…różnie to bywa. Na pewno moimi własnymi upodobaniami. Na przykład od kilku lat fascynują mnie kryminały z kręgu skandynawskiego, co powoduje, że po nie sięgam chętnie. Również to, co opisują mole książkowe nie jest mi obojętne i bardzo często sięgam po coś pod wpływem Waszych opinii i recenzji.
Cena nie jest mi też obojętna. Uważam, i niech nikt nie próbuje mnie przekonać, że jest inaczej, bo się i tak nie zgodzę, że książki w Polsce są za drogie.
Nie będę nikogo zapraszać do zabawy, bo o ile się orientuję, chyba wszyscy już albo w niej udział wzięli albo zostali zaproszeni, ale jakby ktoś chciał na te pytania odpowiedzieć i dał mi znać, będzie mi miło.
Gdyby w takim razie ktoś się skusił, moje pytania brzmiały by tak:
1. Niektórzy traktują literaturę kryminalną jako pośledniejszą, gorszego rodzaju. Czy zgadzasz się z taką tezą i jeśli tak, to czemu?
2. Czy chciałaś/łeś napisać kiedyś książkę? A może już ją napisałaś/łeś ale boisz się iść z nią do wydawcy?
3. Czy poznając nowe osoby gra dla Ciebie rolę fakt, że ktoś czyta albo wręcz odwrotnie, literatura kompletnie go nie interesuje?
