Chiny i Portugalia…

…zawitały u mnie w skrzynce. Najpierw miła niespodzianka od Monoli, która ostatnio odwiedziła Chiny właśnie. Przysłała mi nie tylko długi list (P. zawsze, kiedy otwieram list od niej śmieje się,że "znowu książkę dostałaś":)), z niezwykle interesującym opisem jej wyprawy do Chin (czułam się, jakbym była tam z nią razem) i ponad dwudziestoma fotografiami. Jak ja dawno nie dostałam od kogoś zdjęć z wakacji. Takich prawdziwych, wywołanych zdjęć. Na ogół teraz "darujemy" sobie link do zdjęć, które umieszczamy w necie. Oczywiście, to wygoda i w dobie fotografii cyfrowej nie czepiam się tego, ale niemniej jednak baaardzo mi się miło zrobiło. Każda fotografia opisana i stąd wiem, co się działo i co Monoli widziała. A widziała niemało. Moje oczy wciąż nie mogą się nacieszyć widokami nie tylko Hong Kongu, ale i wspaniałych tarasów ryżowych, palacza opium (sic!), ludzi, rzek z łodziami kołyszącymi się na nich spokojnie i wielu innych. Naprawdę wielka to przyjemność możliwość sięgnięcia i na spokojnie obejrzenia zdjęć z podróży w każdej chwili…dziękuję.

Nutta za to uszczęśliwiła mnie pocztówką z portugalskiego miasteczka Obidos. Nie byłam w nim, więc nie wiem, jak wygląda,ale widzę, że zachęcająco. No i wyczytałam na pocztówce, że Nutta ma udane wakacje w Portugalii (nie spodziewałam się innych wiadomości). Również dziękuję za pamięć.