To nazwisko pojawiło się u mnie , kiedy pisałam, co wezmę na wakacje. Ponieważ dzisiaj skończyłam trzeci czytany pod rząd kryminał tego autora (a kolejny ogólnie) postanowiłam trochę przewrotnie nie pisać o konkretnej książce a polecić po prostu tego autora.
Na kryminał autora , który w swoich kryminałach stworzył niezwykłą postać detektywa Harry’ego Boscha (o bardzo oryginalnych danych osobowych;) wpadł P. Kupił najnowszą u nas wydaną książkę i po lekturze powiedział mi, że i mnie będzie się ona podobać, bo nie jest to żadna sensacja, a po prostu dobry kryminał. I miał całkowitą rację. Tak nam się spodobał ten kryminał, że sięgnęliśmy po wiele wcześniejszych innych i możemy śmiało powiedzieć, że jesteśmy miłośnikami cyklu o Harry’m Boschu.
Podoba mi się owa postać za jej niejednoznaczność, a jednocześnie żelazną konsekwencję. Podoba mi się,że , trochę podobnie, jak Jack Reacher, Bosch nie idzie utartymi przez innych szlakami, że podczas swojego śledztwa nie zawsze stosuje popularne metody, że godzi się na pewne prowokacje, że jest gotów czasam poświęcić naprawdę wiele, aby odkryć sprawcę zbrodni, i oby został ów sprawca ukarany.
Można powiedzieć, że w świecie tego misjonarza niosącego chęć wyjaśnienia zbrodni jest zbrodnia, ale musi być i kara. Nie ma innej opcji.
Poza tym, co mi się podoba w dotychczas czytanych książkach Connelly’ego, autor umie stworzyć ciekawą intrygę, zaskakującą często dopiero pod sam koniec książki, co jest dla mnie wielkim atutem.
Jednym słowem, dla wielbicieli kryminałów, którzy nie znają tego autora, jest to ktoś, kto poznany być powinien, bo sądzę, że się nie zawiodą. Tak, jak i nie zawiodłam się ja.
A tu strona z wikipedii o autorze i jego książkach.
