Hallstatt.

Hallstatt to niezwykle ciekawa miejscowość. Z różnych względów. Na przykład dlatego, że ma niezwykłe Muzeum, w którym sporo pozostałości po Celtach daaaawno temu zamieszkujących te tereny ( w ogóle na terenie Salzkammergut jest wiele śladów celtyckiej obecności, przyznaję, że mnie to pozytywnie zaskoczyło). Poza tym miasteczko ma przedziwne miejsce, jak dla mnie, czyli kaplicę czaszek. Jako, że dawniej na miejscowym cmentarzu szybko brakło miejsca , co pewien czas odkopywano ciała (sic!) , myto i jakoś specjalnie czyszczono czaszki i gromadzono w owej kaplicy. Najnowsza pochodzi zdaje się z 1984 roku, o ile mnie pamięć teraz nie zawiodła. To w Hallstatt znaleziono jedne z najważniejszych wykopalisk archeologicznych, od których powstało pojęcie kultury hallstadzkiej .
To w końcu tam znajduje się najstarsza ponoć na świecie kopalnia soli. W której byłam i zwiedziłam. Może to się wyda niektórym śmieszne, ale nie byłam dotąd w żadnej kopalni soli. Wycieczki szkolne jakoś ominęły Wieliczkę a i podczas kolonii letnich, na które w dzieciństwie jeździłam, jakoś mnie to ominęło. Tak więc była to dla mnie niezwykła wyprawa.
Na zdjęciu panorama Hallstatt:

a także kiepskie jakościowo, ale zdjęcie z kopalni soli tamże:

smakowity pocztówkowy stosik;)

…wczoraj wysypał się ze skrzynki. A mianowicie, pierwsza w mojej kolekcji (i obawiam się, że jedyna;) pocztówka z Islandii, a konkretnie z Thingvellir National Park) . Widok niezwykły. Polecam Wam odwiedziny u Pyzy, która tam właśnie była, zwiedziła i teraz można u niej o tym czytać.
Następnie kartka ze Sztokholmu (Margotku, nie nie masz rozdwojenia jaźni i nie wysyłasz nic o tym nie wiedząc kartek do ludzi, to nie od Ciebie;), tym razem z widokiem na Stare Miasto i Pałac Królewski, pięknie to położone na wodzie.
A także coś prześlicznego, czyli kartki z pięknej naszej Polski, czyli jedna z cudeńkiem, jakim jest Cerkiew w Radrużu, cudeńko, uwielbiam cerkwie i ich wnętrza! A druga kartka z Roztocza z ogólnymi zachęcającymi do odwiedzin okolic widokami. Za te dwie pocztówki dziękuję Matyldzie_ab.

Twierdza Hohensalzburg.

Znowu arcybiskup, który zainicjował budowę twierdzy. Ciekawe, czyżby nikt inny nie sponsorował wtedy nowych budowli? Hmm…
Sam Salzburg to baaardzo miłe miasto. Co lubię w miastach Austrii, nawet tych z założenia, większych, to fakt ich przytulności. Nie dla mnie wielkie metropolie i hałas, tłum ludzi wokół, nie. Te fascynacje, o ile zaczynam się orientować mam już za sobą, a odczułam to bardzo rok temu w Paryżu, z którego wróciłam autentycznie zmęczona samym miastem.
A Salzburg jest sobie miłym miastem, ośrodkiem uniwersyteckim (to widać), o czystych ulicach, ładnej zabudowie i ciekawej architekturze i historii.
Tym razem darowaliśmy sobie muzea, tak więc nie powiem Wam, czy to lub owo warte jest odwiedzenia. Obejrzeliśmy tylko katedrę (fasada w budowie, to często norma podczas naszych wypraw) i właśnie Twierdzę Hohensalzburg.
Do twierdzy można podejść, ale nie uważam, aby to był najlepszy pomysł. Dlaczego? A przekonacie się odwiedzając ją sami. Warto kupić więc bilet na szybką kolejkę, nie żaden tam pociąg, kolejkę o niezwykłym stopniu nachylenia, którą szybko dotrzemy do stóp twierdzy, że się tak wyrażę. Warto jest podziwiać panoramę Salzburga spod twierdzy, bo to widok niezapomniany.

a sama twierdza z kolei wygląda w perspektywie tak:



w twierdzy są dwa muzea, jedno to zbrojownia (nie odwiedziliśmy, mieliśmy przesyt tych, które odwiedzaliśmy podczas innych wypraw tu i tam) i muzeum ciekawostek, takich, jak zbiór masek wstydu , które nosić musieli drobni przestępcy, ale i, o zgrozo jest tam najprawdziwszy pas cnoty.
Nie tak dawno dyskutowałyśmy na blogu Agnes o tym, że co ciekawe, tego typu wynalazki zawsze wymyślali dla pań panowie, nie zaś odwrotnie (nie było zamków na męskie klejnoty, czyż nie?). Generalnie dawniej ludzie mieli tak samo dziwnie w głowach, jak teraz, że w ogóle wpadali na tego typu pomysły;/

Sama wyprawa do twierdzy jednak udana, polecam taką wycieczkę.