Wydana w Wydawnictwie MUZA (2009).
Współczesna proza hiszpańska, to coś, czego, przyznaję się, nie znam i dlatego z chęcią sięgnęłam po ten tytuł. Tym bardziej, że czytając opis na stronie wydawcy odniosłam wrażenie, że lektura przeniesie mnie trochę do Hiszpanii niekoniecznie flamenco i gajów oliwnych czy przepięknych pereł z Majorki a Hiszpanii niekoniecznie opisywanej w turystycznych przewodnikach, dzielnicy Madrytu z klimatem nieco przypominającym mi filmy mojego ulubionego Pedro Almodovara.
"Kosmofobia" to zbiór opowieści ludzi żyjących w mocno zróżnicowanej pod względem etnicznym, narodowościowym dzielnicy Madrytu, o nazwie Levapies. To tu, w centrum pomocy socjalnej dla okolicznej ludności, pomoc uzyskują zarówno dzieci, których rodzice są tak zapracowani , że nie mogą odebrać dzieci ze szkoły aż do wieczora (często sprzątając po domach bogatszych od nich rodowitych mieszkańców Hiszpanii). To tu pomoc uzyskują podczas terapii kobiety, zarówno Hiszpanki jak i te, które pojawiły się w Hiszpanii z Maroka, krajów arabskich czy muzułmańskich, Ekwadoru.
Sama dzielnica to kocioł , w którym mieszają się najrozmaitsze profesje od artystów poprzez właścicieli knajp, aktorki i aktorów, studentów,muzyków, modelki, sprzedawców narkotyków, sprzątających w domach bogatych Hiszpanów, nie zawsze mających legalne prawo pobytu emigrantów.
W opowieściach snutych na kartach książki okazuje się, że postaci te znają się często wzajemnie, w przeszłości mieli oni ze sobą związki, wpływ na swoje życie. Większość z nich jednak podkreśla , że mimo, że to dzielnica , w której żyje wiele rozmaitych kultur, to kultury te nie współpracują ze sobą. Nie przenikają się. One tylko egzystują obok siebie, czasem dochodzi między nimi do spięć mniej czy bardziej poważnych.
Nie twierdzę, że "Kosmofobia" to jedyny i prawdziwy obraz współczesnej Hiszpanii, jednak z przekonaniem stwierdzić mogę, że przedstawia ona wiarygodnie jakąś jego część, jakiś wycinek obecnej Hiszpanii. Pokazuje też jak bardzo na przestrzeni lat zmienił się ten kraj i jego mieszkańcy, ich mentalność. Co się w nim zmieniło a co wręcz odwrotnie, pozostaje niezmienne.
Mały fragment książki o dzielnicy:
"Dzielnica tętni życiem niczym mrowisko, kurczy się i rozszerza niczym serce, życie biegnie szybko i nieubłaganie, toczy się w ciągłej walce, bije jak źródło, płynie jak rzeka, a wody wciąż przybierają. Niektórzy topią się, wciągani przez wiry, inni uczą się pływać i ratują skórę".
Ja byłam zadowolona z tego spotkania ze współczesną prozą hiszpańską i polecam.
