„Kochający na marginesie”. Johanna Nilsson.

Rok wydawniczo zaczął się nieźle , między innymi przez fakt wydania
przez Wydawnictwo Replika najnowszej książki Johanny Nilsson. Jak
wiedzą moi stali czytelnicy, to autorka, którą poznałam zupełnie
przypadkowo, dzięki Judycie i to było jedno z najlepszych moich odkryć
literackich. Za co lubię Johannę Nilsson? A za to, że w swoich książkach otwiera ona ramiona dla spragnionych akceptacji tych, którym się nie udało i obejmuje ich swoim czułym uściskiem. Tak, bohaterami jej książek są osoby, które nie umieją wtopić się w tłum i dostosować do ogólnie panujących norm., którym w życiu często nie idzie, które nie odnoszą spektakularnych i oczekiwanych przez innych sukcesów.

Do tej pory w wydanych u nas dwóch książkach Nilsson autorka bohaterami swoich książek uczyniła konkretne jedne osoby. W "Kochających na marginesie" mamy do czynienia z nagromadzeniem jednostek, które w ten czy inny sposób odstają. Ktoś mógłby zarzucić Nilsson, że jest niemożliwością aby na tak małej przestrzeni, jaką jest kafejka spotykało się aż tylu , nazwijmy to tak jak takie osoby są postrzegane przez społeczeństwo, nieudaczników. Jednak według mnie wcale nie jest to niemożliwe. Przez ten zabieg Nilsson chyba chce przekazać nam jedno. Nikt nie jest taki, za jakiego go bierzemy i każdy z nas a także każdy ze spotykanych przez nas, może w głębi siebie dźwigać jakiś sekret, który zdaje się być niemal nie do udźwignięcia.
Występuje w tej książce galeria niezwykłych postaci takich, jak zmagająca się z depresją złodziejka Bea, jej ojciec alkoholik, który od śmierci żony nie może się podźwignąć i stracił kontakt z własnym dzieckiem. Jest psychicznie uzależniony od byłej kobiety lekarz, u którego leczy się Bea, jest małżeństwo walczące z rakiem męża i ich córka, która musi zdecydować, czy chce być matką czy zacząć karierę modelki. Jest też postać najbardziej w swojej wymowie tragiczna, mężczyzna, który czuje się kobietą i który chce poddać się operacji zmiany płci, a który cierpi, bowiem jest praktycznie odrzucony przez niemal wszystkich, ale co najbardziej go boli, przez własną rodzinę…
Drogi wszystkich tych ludzi splatają się w mniejszym lub większym stopniu, szczególnie w kafejce, w której regularnie przebywa Bea.

"Kochający na marginesie" to książka, która potrząsa czytelnikiem, która ukazuje, że mimo wszystko w życiu trzeba być sobą, że nie można nagiąć się do cudzych pragnień czy oczekiwań, a także to książka, która jak żadna ukazuje dramat, który dzieje się, kiedy człowiek zostaje odrzucony, szczególnie przez swoich najbliższych.
Akceptacja tego, co inne nie jest przecież niemożliwa. Wystarczy tylko trochę się postarać.

Polecam.