„Aranżowane małżeństwa”. Chitra Banerjee Divakaruni.

Raz na jakiś czas czytam książkę autorki pochodzącej z Indii i na ogół kończy się to podobną refleksją, życie kobiet z Indii nie jest łatwe. A zaraz potem przychodzi niechciana uwaga, ale czy tylko tych z Indii?
Wydana w Wydawnictwie Zysk i S-ka (2008) książka "Aranżowane małżeństwa", to zbiór opowiadań, o których swego czasu pisała u siebie na blogu Zosik. Wiem, ze niektórzy nie lubią opowiadań, ja akurat odwrotnie, nic do opowiadań nie mam, wręcz lubię raz na jakiś czas poczytać sobie taką krótszą formę literacką.
Opowiadania te to rozmaite historie kobiet. Kobiet urodzonych w Indiach i albo tam żyjących albo żyjących w Stanach, dokąd trafiły na ogół za mężami za sprawą aranżowanych małżeństw (chociaż niektóre z nich do Ameryki trafiły w celu kształcenia się).
Historie snute na kartach książki, to historie opowiadane prawie zawsze przez kobiety, narrator w pierwszej osobie wzmaga poczucie tego, iż bierzemy udział w typowo kobiecym spotkaniu, na którym słyszymy historie mniej lub bardziej zwykłe. Historie nieszczęśliwych związków, związków, które zdają się być udane chociaż zostały zaaranżowane przez rodziny państwa młodych, historie kobiet bezdzietnych, które o dzieciach marzą i tych, które mają dzieci i mężów a jakby wciąż czegoś im było brak.
Podczas lektury wynotowałam sobie kilka spostrzeżeń dotyczących tego, jak w opowiadaniach Divakaruni zostały przedstawione kobiety. A zostały one przedstawione często nie tylko w roli wspierających się kuzynek czy sióstr, ale rywalek, które wciąż odczuwają zagrożenie ze strony innych kobiet. Mimo tego, że spora część z przedstawionych kobiet zdobyła bardzo dobre wykształcenie, w swoich związkach z mężczyznami, szczególnie kiedy są to małżonkowie również pochodzący z Indii, kobiety nie czują się równorzędnymi partnerkami swoich mężów.
Spora część z nich odczuwa brzemię własnej kultury. I nie jest to zawsze przyjemność, owa świadomość tego, skąd pochodzą, co je ukształtowało. Ich kultura to nie tylko barwne i piękne sari, pachnące nieziemsko przyprawami cudowne potrawy wprost rozpływające się w ustach. To także świadomość tego, że w związku małżeńskim nie ma pojęcia miłości. Może być zgranie się, przywiązanie po latach, ale uczucia jakby brak. To również świadomość zależności w wielu sprawach od mężów i również fakt, że kiedy przyjdzie do konfrontacji nawet własna matka stanie po stronie mężczyzny tylko dlatego, że tak jest od wieków, bo tak ukształtowała ją ich kultura.
"Aranżowane małżeństwa" to opowieści także jednak podnoszące na duchu, bo w wielu przypadkach to opowieści o chęci zmian tego, co uwiera w życiu danej kobiety, to historie podniesienia się z upadku, nawet kosztem pewnych wyrzeczeń, to wreszcie opowieści o tym, jak wiele dać może przyjaźń z inną kobietą, szczególnie, kiedy w życiu nadchodzą te gorsze dni.
Polecam, jako, że podobały mi się te opowiadania bardzo.