drugi dzień…

… Świąt za nami. I dobrze. Generalnie, to cieszę się, że Święta generalnie nie zdarzają się często. Powiedzmy, że oprócz pewnego incydentu było OK, pojedliśmy, pośmialiśmy się, pokolędowaliśmy nawet, która to tradycja tej rodziny akurat podoba mi się bardzo. Ale pewien niesmak pozostał. Cóż, bywa i tak.
Dzisiaj przepisałam swój kalendarz, a raczej ważne wydarzenia, o których trzeba pamiętać w przyszłym roku, wszelakie rocznice i te fajne i te mniej fajne, Imieniny i Urodziny krewnych i znajomych królika.
Z pasją odliczam dni do Nowego Roku, ten mijający zapisze się w mojej pamięci jako jeden z najmniej udanych.