…te przedświąteczne, ale podobno od wtorku ma sypać śnieg. Hmmm, zobaczymy.
Święta niebawem. Mam nadzieję,że sąsiedzi w góry, jak co roku wybiorą się do swojej pozawarszawskiej familii, czym zrobią mi najlepszy prezent, bo zagwarantują odrobinę ciszy i spokoju. Dzisiaj podczas ubierania choinki (ach, jak lubię ten zapach lasu w domu, nawet jeśli utrzymuje się przez chwilę) musieliśmy znieść ich koncert na trąbie. Trafiają do mnie po haśle "jak uprzykrzyć życie sąsiadom z góry", już któryś raz. Niestety, ponieważ to ja jestem tą, której się uprzykrza, więc ja za wiele metod nie znam, ale mogę poradzić trąbę. Skutecznie obrzydza życie sąsiadom. I z góry i z boku i poniżej. Na trąbie grywali a raczej nieudolnie próbowali zaraz po przeprowadzce. Niestety, najwyraźniej ktoś wcisnął jednostce próbującej wydobyć coś z instrumentu kit, że ma talent, bowiem próby obracały się wciąż wokół jednej, w dodatku źle wygrywanej upierdliwie z tym samym mozołem melodii. Talent więc został pogrzebany a instrument odłożony. Aż do dzisiaj. Myślałam, że wyjdę z siebie i stanę obok.
Na pociechę, i zadbanie przedświąteczne, na włosach mieni się mój ulubiony mahoń. Nie ma to, jak coś zrobić z włosami, od razu nastrój lepszy.
W tym roku baczniej zwracałam uwagę na ozdoby świąteczne, głównie kolorowe lampki, w oknach i na balkonach Kabat. Niektóre kompozycje są naprawdę przepiękne. Cieszą oko podczas spaceru, szczególnie wieczornego.
Też nabyliśmy lampki, które migają kolorowo, ale nie mamy ich na balkonie, ale w domu.
Święta tuż tuż…
