Ostatnio przeżyłam cudowną podróż. W krótkim czasie zwiedziłam sporo i dokonałam niezwykłych odkryć. A to za sprawą wspaniałej książki, jaką miałam okazję przeczytać, a jest nią "Grecki skarb", wydana w wydawnictwie MUZA S.A (2008).
Jest to jedna z najlepszych książek jakie czytałam w ogóle, a na pewno w mojej prywatnej ocenie będzie na szczycie , kiedy będę czynić podsumowania literackie roku 2008.
Tak, pan Irving Stone umie pisać biografie. Czytałam jego autorstwa biografię Michała Anioła "Udręka i ekstaza" (nie wiem, dlaczego do tej pory nie oceniłam jej na biblionetce, dziś poprawiłam to niedopatrzenie) i zaczęłam świetną biografię Van Gogha "Pasja życia", której niestety nie skończyłam. Była tak przejmująco prawdziwa, że miałam wrażenie, że sama za chwilę popadnę w obłęd i odetnę sobie własne ucho. Zaniechałam więc lektury, ale teraz po tej książce, mam zamiar do niej wrócić!
Stone ma talent do pisania, ale nie ukrywajmy, wybiera sobie za bohaterów książek osoby nietuzinkowe, sławy budzące wiele kontrowersji, wiele emocji, osoby oryginalne. Dlatego książki te porywają nas od pierwszej do dosłownie ostatniej strony.
Tak też było i w przypadku "Greckiego skarbu", w którym za bohatera Stone wybrał Henryka Schliemanna. Ale nie tylko jego. Równorzędną bohaterką bowiem staje się żona Schliemanna, Zofia, Greczynka, którą ten odkrywca Troi opisywanej przez Homera, królewskich grobowców w Mykenach, pałacu w Tirynsie, pojął za żonę , kiedy była młodą dziewczyną, zaledwie siedemnastoletnią. Małżeństo było aranżowane, ale okazało się zaskakująco dobre, trwałe i silne. Zofia , mimo, że młodziutka w chwili zamążpójścia, w dalszym ich życiu wykazała się nadzwyczajną mądrością, odpowiedzialnością i dojrzałością. To również ona stała się odkrywcą wielu skarbów. Ten niezwykły duet bowiem przez prawie całe małżeństwo podróżował razem i starał się spełnić pasję Schliemanna, a zaczęło się właśnie od tego, że za cel swego życia postawił on sobie odkrycie Troi, o której do tej pory mawiano, iż istniała ona jedynie w mitach.
Połączyła ich miłość do odkrycia, do ukazania światu, że marzenie może się spełnić, że nie każde marzenie, to pusta, nie do zrealizowania mrzonka.
Książka napisana jest świetnie, porwała mnie w swój świat. Zdało mi się, że jako osoba trzecia, ale niewidoczna dla małżeństwa Schliemannów, podróżuję wraz z nimi po kolejnych wykopaliskach. Czułam niemal na skórze palące mnie słońce, czułam w ustach smak greckich potraw przez nich spożywanych, czułam niedowierzanie i wielką radość, kiedy odkrywaliśmy wspólnie Troję, królewskie grobowce w Mykenach…tak, przez ostatnie dni doświadczyłam dzięki tej rewelacyjnej biografii niezwykłych emocji i wzruszeń.
Jeśli macie ochotę na coś, co Was poruszy, porwie w niezwykły świat niezwykłych bohaterów, szczerze polecam.
I tradycyjnie cytaty w ramach bonusu:
"Grecja jest znakiem Boskiej miłości do Ziemi".
Z którym to się w 100% zgadzam!
I:
"Greckie słońce nie ogrzewa skóry, przenika w głąb ciała przez każdy otwór i płonie w piersi człowieka niczym drugie bijące serce, pompujące krew w żyłach. (…) W Grekach słońce zamieszkało na zawsze".
