William Wharton nie żyje…

…nie powiem, że to był mój ukochany pisarz, ale na pewno autor, którego pamiętam z czasów czytania w okresie licealnym. Był "nierówny", jedne książki drażniły mnie okropnie, ale nie wszystkie, a "Tato" uważam za jego (chyba niedoceniony) majstersztyk opowieści o relacji dorosłe dziecko kontra chory ojciec…

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5865157,Zmarl_William_Wharton.html

i jeszcze:

http://wyborcza.pl/1,75475,5866666.html