z Berlina…

…pocztówkę czas jakiś temu otrzymałam i w sumie to chyba pierwsza pocztówka z tego miasta, która ma jak najbardziej typowe i znane miejsca , które należy zobaczyć podczas wizyty tamże. Ja chętnie bym się kiedyś do tego miasta wybrała, nie ukrywam, że nęcą mnie muzea ale i sklepy i galerie. W sumie dość blisko, a jakoś ciągle mi nie po drodze.Dzisiaj dostałam też list z Litwy od mojej najpierwszej penpal, z którą piszę od 12 albo 13 roku życia, na który się naczekałam. Wysłała go do mnie prawie 2 tygodnie temu (w środę by minęło). Ale dobrze, że dotarł, to najważniejsze.

„Bez litości”. Lee Child.

Wydana w Albatrosie w 2007 książka była kolejną z cyklu o Jacku Reacherze, jaką czytałam. I powiem, nie zawiodłam się! Podobała mi się nawet bardziej, niż poprzednia, czyli "Umrzeć próbując". Może dlatego, że "Umrzeć próbując" trochę wydała mi się rozwlekła a może dlatego, że "Bez litości" to sensacja, ale z wątkiem kryminalnym. I nieważne, że domyśliłam się nieco wcześnie intrygi, i tak czytało mi się ją świetnie.
Tym razem akcja rozgrywa się w Nowym Jorku, gdzie Jack , miłośnik kawy, złamał jedną ze swoich dotychczasowych zasad, a mianowicie, odwiedził jedną z kafejek po raz wtóry. Kawa tam robiona tak mu zasmakowała, że stwierdził, że czemu by znowu jej nie skosztować. Co zaowocowało dziwnym spotkaniem z facetem, który wszedł do knajpy i wyraźnie szukał Jacka Reacher’a. Szukał i znalazł. A potem zaczął wypytywać Jacka o to, czy ten widział zeszłej nocy parkującego nieopodal mercedesa.
Jak się potem okazuje facet jest pracownikiem niejakiego Edwarda Lane, który ma firmę wynajmującą byłych wojskowych do działań niekoniecznie odnotowanych w oficjalnych raportach ONZ na przykład. Oprócz firmy ma też problem. Ktoś porwał jego żonę. Problem jak ze złego deja vu, jako, że to druga żona, jaka została porwana Edwardowi Lane. Reacher zostaje poproszony o pomoc w odnalezieniu sprawców porwania i zgadza się, aczkolwiek dość szybko po dowiedzeniu się pewnych informacji zaczną targać nim spore wątpliwości co do istoty całej intrygi. Ale o tym dowiecie się już z lektury.

A na koniec krótki cytat, ale bardzo mi się spodobał, tym bardziej, że podkreśla w cudowny sposób magiczną moc filiżanki herbaty a to takie jasne w przypadku Lee Childa, który przecież z urodzenia jest Brytyjczykiem.

"-Brytyjska armia-mruknął Reacher.-Zawsze mają czas na filiżankę herbaty".

Miłośnikom dobrej sensacji i kryminałów polecam! (Nie tylko książkę, ale i filiżankę dobrej herbaty;).