„Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof”. Marisha Pessl.

Wydana w Wydawnictwie Albatros 2008, książka "Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof" jest jedną z tych książek, po które bym nie sięgnęła, gdyby nie entuzjastyczna recenzja jednego ze znajomych moli książkowych, a mianowicie ta:
http://brulionbeel.blox.pl/2008/09/Wybrane-zagadnienia-z-fizyki-katastrof-Marisha.html

Nie sięgnęłabym po nią z prostej przyczyny. Zaprojektowana okładka była jedną z najbrzydszych , jakie widziałam. Zupełnie nieuzasadniony kicz na okładkę rewelacyjnej książki, która takiego na taki kicz nie zasługuje! Jako miłośnik książek, na okładki jednak zwracam uwagę. Bywają lepsze i gorsze, bywają nijakie. Ta jest z pewnością z gatunku tych, o których się mówi. Szkoda tylko, że w moim przypadku wręcz odstraszała od sięgnięcia po samą książkę.
Jak już się wyzłośliwiłam nad okładką przejdę do samej książki.

"Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof" to książka niesamowita, tajemnicza, wciągająca, wielowarstwowa i wielowątkowa. Taka, jak tajemnicza układanka, puzzle, które najpierw rozsypane na stole zachęcają nas obrazkiem na pudełku, na którym kuszą swoim przepychem ale dopiero po ułożeniu tysiąca rozsypanych kawałków. Odnosiłam wrażenie, że mam do czynienia z grą ,taką jak te gry komputerowe, w których trzeba znajdować ukryte przedmioty, które w przyszłości będziemy mogli dopasować do siebie i w ten sposób przejść na dalszy poziom gry.

To książka , jak wspomniałam, wielowarstwowa, opowiadająca o różnych aspektach życia. Jak na przykład w tytule występują katastrofy, to czytając opowieść o szesnastoletniej Blue miałam wrażenie, że mottem przyświecającym książce jest to, że dojrzewanie , dorastanie młodego człowieka, to ogólnie mówiąc, katastrofa.
Każdy z nas jeszcze pamięta ten moment, kiedy przestał być dzieckiem, a kiedy przepotwarzył się w jeszcze nie do końca dorosłego, za to w osobę wyraźnie odczuwającą wszelkie bóle egzystencjalne. Wraz z jednym doskwierającym wtedy chyba najbardziej, a mianowicie, rozpaczliwą potrzebą bycia akceptowanym przez innych, a wiadomo, że w szczególności przez rówieśników.

Blue ma szesnaście lat, jest półsierotą. Matka zginęła w wypadku, kiedy Blue była dzieckiem. Ojciec, charyzmatyczny i demoniczny wręcz czasami wykładowca politologii nie zakotwicza się na jednej uczelni. Ten współczesny Nomad wędruje z Blue wzdłuż i wszeż Stanów Zjednoczonych, wskutek czego Blue zna niemal wszystkie szkoły Ameryki, za to niekoniecznie ma grono oddanych przyjaciół. Cóż, ten tryb życia nie sprzyja nawiązywaniu znajomości.

Jednak jakiś czas przed ukończeniem przez Blue liceum ojciec postanawia osiąść na dłużej w mieścinie Stockton gdzieś w Karolinie Północnej, aby Blue spokojnie mogła zapewnić sobie miejsce w prestiżowym Uniwersytecie Harvard, gdzie oczami wyobraźni widzi ją własny ojciec.
Tam, Blue poznaje niezwykłe towarzystwo. Piątkę mlodych ludzi i ich niemianowaną przywódczynię, jaką jest nauczycielka z miejscowego liceum, prowadząca zajęcia do wstępu o filmie, niejaka Hannah.
Próba wciągnięcia Blue do grupy przez właśnie Hannah nie zaczyna się zbyt udanie. Młodzi tworzą zamknięte grono i niechętnie widzą wśród nich nową osobę, jednak nauczycielka z uporem chce, aby Blue dołączyła do ich grona, co z czasem się staje,i trwa nieprzerwanie aż do dnia, kiedy tuż przed zakończeniem nauki licealnej ta grupa właśnie wybiera się na piknik w góry. Piknik, po którym już nic nie będzie takie samo, które na zawsze zmieni życie każdego z jego uczestników.

Książka jest niezwykła, widać, że autorka jest osobą oczytaną i niezwykle inteligentną, która umie bawić się słowem i literaturą, ot chociażby poprzez wplecenia w słowa książki odnośników do literatury czy filmów, co tworzy ją jeszcze bardziej ciekawą.

Podobało mi się też jej zakończenie, które z początku niby to jasne i przejrzyste, jak owe puzzle, które wreszcie udało się nam ułożyć, po pewnym czasie wydało mi się niezwykłą iluzją.
Uwaga, bo teraz napiszę coś więcej, niż to, co nieczytający chciałby wiedzieć, więc polecam już nie czytać.
A mianowicie, zastanowiłam się, czy to, co na sam koniec odkryje Blue nie jest jednak tylko jej własnym wyobrażeniem, czy nie jest tylko tym, co chciałaby odkryć sama Blue, a niekoniecznie jest to prawda.
Ale być może to tylko kolejna gra, jaką z czytelnikiem prowadzi autorka książki. Być może prawda jest prawdą, a Blue na koniec ze smutkiem odkrywa , jak w bardzo zafałszowanej rzeczywistości do tej pory przyszło jej żyć i jak bardzo jej życie jest inne, niż sądziła i do czego była przyzwyczajona.
Możliwość różnych interpretacji zakończenia jest według mnie kolejnym atutem tej książki.

Mnie się bardzo podobała i polecam (mimo okładki;).