obejrzałam nagrodzone zdjęcia. Uwielbiam świetne zdjęcia. Bardzo lubię zdjęcia pokazujące ludzi, społeczności, miasta, takie trochę rozedrgane, uchwycone jakieś chwile, rozmowy, sytuacje nie do odtworzenia, uchwycone emocje. I to na tych zdjęciach znalazłam. Bardzo podziwiam ludzi, którzy mają talent fotograficzny. Sama takiego nie posiadam, nie mam "tego" spojrzenia, które umie niby banalną sytuację oddać w kadrze w niezwykły sposób.
Link do artykułu i zdjęć poniżej:
http://wyborcza.pl/1,75480,5715370,Takiej_armii_swiat_nie_widzial.html
dzień przesyłek…
…zdecydowanie. Ponieważ wiedziałam, że w zeszłym tygodniu wysłało do mnie przesyłki pięć osób, więc powoli oczekiwałam. Nie przypuszczałam jednak, że prawie wszystkie zjawią się tego samego dnia (ta z Japonii i Australii doszła bardzo szybko).
Najpierw w skrzynce znalazłam zwykły list z zakładką z Nowej Zelandii, od przyjaciółki.I awizo na dwie przesyłki, w tym zagraniczną, domyśliłam się, że w takim razie od przyjaciela z Japonii. Stwierdziłam, że pójdę wystać. Kolejka nawet nie była najgorsza, najwięcej czasu spędziłam już podczas odbioru przy okienku, kiedy pani zniknęła za jakowymiś drzwiami w poszukiwaniu którejś z dwóch moich przesyłek i słuch po niej zaginął. Zdążyliśmy zapomnieć, jak wygląda;) Ale w końcu udało się odebrać. Miałam rację, jedna z przesyłek od przyjaciela z Japonii, pocztówki z Osaki i płyta ze zdjęciami z Chicago i Osaki.
No, wreszcie zobaczyłam na raz kilkadziesiąt zdjęć z Chicago. Muszę przyznać, że zrobiło to miasto na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie! Osaka też, chociaż jest inna, mimo również nowoczesności i drapaczy chmur, a jednak ma ten azjatycki pazur w sobie. Tak, czy siak, przysłanie zdjęć na płycie okazało się świetnym pomysłem.
Drugą przesyłką okazały się książki od Reginy. Regino, dziękuję;) Nie zdradziłaś się na naszym spotkaniu, że chcesz coś wysłać, tajemniczy don Pedro;) a książkami okazały się być "Ludzie szukają szczęścia i umierają ze śmiechu" Sibylle Berg, podobno skandalizująca książka, jak wyczytałam w necie, a także "Elektryczne perły" Lewandowskiego. Ponieważ czytałam jego pierwszą książkę, więc kontynuacja, jak znalazł.
No i po otrzymaniu tych trzech przesyłek ogólnie i tak byłam pod wrażeniem, że doszły i tak szybko. Ale jak się okazało, nie dość było , jak na jeden dzień.
Był już wieczór, więc ja oddawałam się śpiewom godnym Idola pod prysznicem, kiedy rozległ się dzwonek domofonu. Dobrze, że P. mógł otworzyć. Okazało się, że otrzymałam paczkę:) Oczywiście musiałam przegapić takie wejście, ale sfotografowałam ją sobie. No co? Ostatni raz taką prawdziwą, większą paczkę otrzymałam chyba w czasach dzieciństwa, kiedy dziadkowie podsyłali prezenty;))
Paczka okazała się od Shalu, co wiedziałam, bo mnie uprzedziła, ale nie domyślałam się,że oprócz rzeczy, którą miała wysłać , dołoży smakowite książki. Tak więc w krótkim czasie stałam się posiadaczką całkiem smakowitego stosiku książkowego, bowiem oprócz tych od Reginy odebraliśmy jeszcze wczoraj książki Lee Child’a z Merlina. Da się przetrzymać tę jesień;)
A książki od Shalu, to smakowitości takie, jak "Zastąpić Carlę" Joanny Hines, kryminał z greckim wątkiem w tle!, "Studio Sex" Lizy Marklund, i "Sprawa Ewy Moreno" Hakana Nesser.
Wszystkim za przesyłki wielkie dzięki i to dzięki Wam jesień rozpoczęła się dla mnie pod kątem książkowym wprost cudownie;)
