dzień wypełniony…

…najrozmaitszymi sprawami. Najpierw po raz drugi uderzyliśmy w celu zaszczepienia się przeciw grypie. W piątek pierwsza próba, nieudana, dzisiaj na szczęście już z powodzeniem, aczkolwiek też nie obyło się bez przygód. Mam nadzieję, że będzie wszystko OK, chociaż, jak rzadko, bolała mnie ręka, w którą zrobiona została szczepionka.
Potem wyprawa do IKEI. Z założeniem spożycia ikeowskich klopsików, za którymi oboje przepadamy. No dobra i tarty truskawkowej;) Z przygodami również, kiedy do naszego stolika podszedł dzieciak, który rzuciwszy mi spojrzenie w stylu "co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?" wsadził palce w marchewkę P. i po prostu zaczął ją jeść. Nie reagowaliśmy bo po pierwsze, zamurowało nas, po drugie, nie mamy w zwyczaju wychowywać cudzych dzieci. Jego ojciec ze wstydu przybrał barwę nawet nie czerwoną a bordową. Zachował się OK, bo surówkę odkupił, ale podał ją nam na szybko, nie patrząc w oczy. Myślę, że przeżywał;))
W IKEI, jak to w IKEI, oczy miałam dookoła głowy, jak na szypułkach, jako, że jest to jeden z niewielu sklepów, w których prawie wszystkie towary mi się podobają i które mogłabym mieć. Nabyliśmy nową pościel, w kwiatuszki:), poza tym raczej duperelki do wystroju, jednak głównym nabytkiem okazał się dywan do pokoju komputerowego, za którym krzątaliśmy się już czas jakiś. Podłoga w komputerowym strasznie się niszczy od jazdy po niej krzesła do komputera, a więc trzeba było nabyć dywanik. Całkiem przyzwoity i za niezłą cenę, poza tym podbity gumą, a więc nie będzie się ślizgał. Już mieliśmy tam kiedyś dywanik, na którym można było wywinąć orła gigant, więc teraz wiedzieliśmy, że chcemy dywan właśnie, a nie dywanik.
Po IKEI udało nam się wyjść na fajny spacer. Mimo tego, że na początku padał deszcz, potem na szczęście poprawiła się pogoda. Na stole błyska do nas brązowym okiem kilka kasztanów, jakie ze spaceru przynieśliśmy. Mieliśmy konkurencję w postaci paru nieletnich w tym zbieraniu, ale kilka kasztanów udało nam się zebrać;) Ususzę i będzie można zimą pobawić się nimi w dłoniach, poczuć ich ciepło i tę niesamowitą magię, jaką wysyłają nam kasztany…