„Pod Przechytrzonym Lisem”. Martha Grimes.

Marthę Grimes poznałam przy okazji trylogii kryminalnej (według mnie zdecydowanie obyczajowej) z prowincji Stanów Zjednoczonych. Tam kryminału, jak pisałam niewiele , a raczej, nie stanowi on wbrew pozorom trzonu książki, raczej tło psychologiczne i obyczajowe. W serii o inspektorze Jury’m zaś kryminału jak najbardziej dużo, chociaż właśnie z bardzo smakowitym tłem obyczajowym, co zauważyłam już podczas lektury pierwszej książki z tej serii, a mianowicie "Pod Huncwotem".
W "Pod Przechytrzonym Lisem" spotykamy znowu inspektora Richarda Jury’ego, a także arystokratę Melrose Planta, który stanowić będzie znowu wielce użytecznego podczas śledztwa pomocnika.
Oto mamy małą rybacką miejscowość Rackmoor. Rzecz dzieje się w styczniu, kiedy wieje tam przerażająco zimny, zacinający wiatr, a okolicę otacza słynna rackmoorska mgła, w której niewiele doprawdy można dostrzec.
W noc , podczas której ma miejsce w domu miejscowego arystokraty bal z okazji Święta Trzech Króli, ma tam miejsce zabójstwo.
Zostaje zamordowana młoda kobieta, która przybyła wcześniej do wioski twierdząc, iż jest dziewczyną, która kiedyś była wychowywana w rodzinie owego arystokraty z Rackmoor, a która opuściła gościnny dwór piętnaście lat wstecz.
Nie wszyscy jednak są przekonani, że była to ona. Nie sprzyja więc ustaleniu jej tożsamości fakt, że zostaje ona zamordowana w brutalny sposób.
Do dzieła wkracza najpierw miejscowa a potem londyńska policja i dlatego w Rackmoor pojawia się inspektor Jury wraz ze swoim pomocnikiem hipohondrykiem sierżantem Wigginsem. Pojawiają się na scenie dramatu, aby odkryć, czy zamordowana faktycznie była zaginioną przed laty podopieczną domu arystokraty, czy też tylko podszywała się pod nią, a także, o co chodzi w całej intrydze.

Książka nie dość,że z dobrym wątkiem kryminalnym, to po raz kolejny ze smakowitym tłem obyczajowym, przepełniona poczuciem humoru.

Mnie się bardzo podobała i polecam!