to wszystko na pocztówkach, które czekały na mnie na półce, kiedy wróciłam z wyprawy. Nie, nie znaczy to, że poczta dostarcza mi listy na półkę, ale Mama wyjmowała je ze skrzynki.
Czekały więc na mnie dwa listy, jeden z Londynu, drugi z Litwy, a także urocze pocztówki z rozmaitych stron świata, takie jak przedstawiająca gicze 🙂 na szynkę z Barcelony, wiszące sobie i czekające , aż się zrobią, sympatyczny kolaż zdjęciowy zmontowany przez Chihiro z Nowego Jorku, który to przybliżył mi jej miłą twarz;), także kilka widoków z Amsterdamu, które nastroiły mnie ponownie na to, aby wreszcie któregoś razu samej przekonać się o tym, jakie to interesujące miasto. Ponadto przeurocze ujęcie z portu na Hvarze, po zachodzie słońca, widać już odbijające się w wodzie światła miasta i portu właśnie, a na pierwszym planie kołyszą się łodzie…Cuuudne, rozmarzyłam się;))
Dziękuję za pocztówki, są bardzo miłym znakiem pamięci…..
