…czytają mojego blogaska;)) ci na poczcie , znaczy się;)) Bo jak dziś popełniłam pełen zgryzoty wpis na temat nie dostarczania poczty, to wieczorem ze skrzynki wysypało się dosłownie. Miałam rację, że musieli nie chodzić od poniedziałku, bo dotarło wiele przesyłek. Rachunek za telefon komórkowy, pismo podróżnicze, ale i na szczęście dwa listy, na które czekałam , od Monoli i Judytty. Co prawda ten od Judytty odebrałam na poczcie, bo dołączyła mi książkę "Małżeństwo" Diane Johnson, a ta nie zmieściła się do europejskiej skrzynki (książki się, niestety nie mieszczą i trzeba je odbierać na poczcie osobiście).
Dostałam też dwie pocztówki w sam raz do mojej kolekcji. Jedną od przyjaciela z Japonii, który teraz wizytuje rodzinę w Chicago. Na pocztówce widać uprawiających jogging nad brzegami Jeziora Michigan, mających w tle wieżowce. Niesamowite wrażenie. Czasem lubię popatrzeć na miasta na wskroś nowoczesne. A przynajmniej na ich centrum.
Na drugiej pocztówce od Wildrose widać benedyktyński klasztor Ettal , podaję Wam stronę , może ktoś zechce obejrzeć, bo wygląda naprawdę imponująco:
http://www.kloster-ettal.de/

Bardzo się ucieszyłam, że jednak dzisiaj doszła poczta, bo o niektóre przesyłki się denerwowałam.

Dodaj komentarz