…wieczorem, z przekonaniem, że zajrzę do moich czytanych blogów, napiszę coś u siebie, ale niestety. Tym razem nie blox zawiódł a Aster, który miał jakieś problemy i net nie pracował.
Porzuciłam więc komputer i powróciłam do lektury.
Jestem po lekturze "Błogosławieni, którzy robią ser" Sarah-Kate Lynch. Ciepła książka, z zakończeniem, którego się spodziewałam, czyli oczywiście same happy endy. Przyjemnie czasem poczytać taką bajkę dla dorosłych, a że wiadomo, że w życiu układa się zupełnie inaczej? Cóż. Jak to wczoraj usłyszałam, a bardzo mi się spodobało, "Bo życie, to taka gra, jednemu zabierze, drugiemu da".
Tak więc to lektura dla tych, którzy mają w danej chwili ochotę poczytać coś może nie ambitnego, ale na pewno nie smutnego i z dobrym zakończeniem.
Na mój kiepski ostatnio nastrój i tak nie wpłynęła mega pozytywnie, ale przynajmniej poczytałam coś ciepło opowiedzianego…
Obecnie zaczęłam kryminał Tatiany Polakowej, "Karaoke dla damy z pieskiem", po który to wybrałam się specjalnie w czwartek do Empiku, kiedy na blogu Nutty wyczytałam, że już jest. Co jak co, ale wydawnictwo naprawdę szybko wydaje te kryminały Polakowej, w zapowiedzi jest już następna, a mianowicie "Hasta la vista, Baby".
Poza tym wczoraj miła niespodzianka w skrzynce pocztowej, aż trzy pocztówki. Dwie od Reginy, z Winchesteru, z repliką Okrągłego Stołu Króla Artura! Aż wyobraźnia zaczyna pracować, a druga z belgijskim miasteczkiem o nazwie ani do wymówienia ani do napisania z pamięci:), a także pocztówka z Holandii, z Hagi, od Ekolozkii, za które pięknie dziękuję.
Wracając z wieczornego spaceru natknęliśmy się na jeża, który wcale się nas nie bał, nie fukał, jednak ze względów bezpieczeństwa ewakuował się za płotek drewniany. Jego próby przeciśnięcia się przez sztachetki doprowadziły nas do śmiechu, jednak wiedział, co robi, wydłużył się, zebrał w sobie, wspomógł wyciągniętą w tył lewą nóżką i …jednak dał radę;) czyżby jeże gniazdowały w okolicznych roślinach przy blokach? Kto wie…
